28 zdrowych dni – wyzwanie

Po wyzwaniach typowo kulturalnych (przypominam: czytelnicze i filmowe), przyszedł czas na wyzwanie „28 zdrowych dni”, które pozwoli wam poczuć się lepiej i zdrowiej. Zaczynamy rzecz jasna metodą małych kroczków, dlatego specjalnie dla was przygotowałam kolejną tabelkę z wyzwaniem do wydruku. Jak widzicie, z poprzednimi nie koliduje – może ładnie ozdobić wam lodówkę. A o co chodzi? Już tłumaczę.

28 zdrowych dni

Tabelka „28 zdrowych dni” pozwoli wam wyrobić zdrowe nawyki żywieniowe i treningowe. Każdego dnia wypełniacie jeden kwadracik, zakreślając, czy udało wam się zrobić trening, jeść regularnie nie-fastfoodowe produkty należące do kategorii zdrowszych i wypić minimum 1,5 litra płynów (najlepiej wody). Wszelkie grzeszki, słodkie przekąski, czekoladki, batoniki i nadprogramowe fast foody wpisujecie ciut niżej, a potem starajcie się, by ta rubryczka była pusta (:P). Na sam koniec dnia zaznaczacie buzię, która najlepiej odpowiada waszemu nastrojowi – bardziej chodzi o samopoczucie fizyczne niż psychiczne, choć możecie potraktować to również jako sprawdzian, jak często potraficie się cieszyć (bardzo ważna umiejętność!).

Jeśli chodzi o treningi, proponuję przynajmniej trzy godzinne w ciągu tygodnia, najlepiej gdyby były przeplatane krótką, 15-20 minutową gimnastyką w wolne dni. Nie przeforsujcie się, ale też nie obijajcie – forma aktywności jest całkowicie dowolna, wasza ulubiona i powinna sprawiać jak najwięcej radości, ale umówmy się – szachy nie spalą za was kalorii. Siłownia lub fitness już tak. Zacznijcie wyzwanie dopiero wtedy, gdy będziecie pewni, że wiecie, jaką aktywność fizyczną lubicie i możecie wykonywać w tym okresie przez godzinę trzy razy w tygodniu.

W prawym górnym rogu macie do dyspozycji dwa hamburgery oznaczające cheat meale. Są to posiłki (uwaga – posiłki, a nie całe dnie), podczas których możecie zaszaleć i wybrać się na pizzę, do KFC, czy McDonalda. Przeholować z tłuszczem i czekoladą, ale tylko podczas jednego posiłku. Takie cheat meale możecie zaplanować sobie sami w ciągu tych dwudziestu ośmiu dni, a gdy zdecydujesz, że to już TEN czas, wykreślisz jednego burgera i odnotujesz datę w tabeli.

Proponuję także przed wyzwaniem zważyć się i zmierzyć obwody talii oraz bioder – dzięki temu, że porównacie je z wynikami PO wyzwaniu, zobaczycie, że było warto (pod warunkiem, że cheat meale były dwa, a treningi, dieta i ilość spożywanych napojów nie była oszukana – wszystko widzę, kłamczuszki!). Kto wie, może przedłużycie wyzwanie na kolejne dni? A może wyrobicie w sobie na tyle mocne nawyki, że żadne motywujące tabelki nie będą wam potrzebne?

Jak zwykle newsletter ma lepiej – za około tydzień wyślę wam kolejny newsletter, w którym znajdziecie trzy ekskluzywne wersje kolorystyczne wyzwania. Dwie z nich odpowiadają kolorom roku Pantone, trzecia doda wam trochę soczystego optymizmu.

Aby pobrać lub wydrukować, kliknij obrazek.

Drukowanie

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.