5 kroków do regularnego picia wody

Problem z piciem wody miałam chyba od zawsze. Powtarzałam całe życie, że woda jest niedobra i mi nie smakuje (tak, brak smaku to też jakiś smak) i nawet gdy z wiekiem dowiadywałam się o cudownych właściwościach wody trudno było mi zmusić się do jej picia.

Obecnie sytuacja wywróciła się do góry nogami. Woda stała się moim podstawowym napojem, a wszelkie soki i napoje próbuję, gdy zaciekawi mnie ich smak lub po prostu mam ochotę na coś słodkiego. Wiadomo, że wszystko jest dla ludzi. Po prostu odkryłam, że tym, co najlepiej zaspokaja moje pragnienie jest właśnie woda.

Zdaję sobie sprawę, że wiele jest takich osób, które wody nie lubią, dlatego postanowiłam w pięciu krokach podpowiedzieć wam, jak przyzwyczaić się do jej smaku i wypić minimum litr dziennie, jeśli oczywiście nie więcej, do czego zachęcam.

Podejmij challenge

Może to być specjalna tabelka, rubryczka w zeszycie, a nawet aplikacja w telefonie (o jednej z aplikacji do śledzenia nawodnienia pisałam w poście „5 fit aplikacji na telefon„). Gorzej idzie nam zmuszanie się do czynności jeśli nie widzimy określonego celu. Odhaczanie, skreślanie, zakreślanie i zaznaczanie to dodatkowy dreszczyk emocji i element rywalizacji, nawet jeśli z samym sobą. Punkt idealny zwłaszcza dla takich maniaków planowania, jak ja. Swoją drogą – chcielibyście żebym przygotowała wam specjalną Blogodynkową tabelkę do śledzenia postępów? Dajcie znać.

Dosmacz wodę

Jak już mówiłam, brak smaku to też jakiś smak. Nie mówię tutaj oczywiście o dosmaczaniu sokami, choć na początek niewielki dodatek takiego soku może być pomocny. Świetnie sprawdzą się w tym celu różnego rodzaju owoce. Jeśli do dzbanka wsypiecie truskawki, jagody, maliny, plasterki cytryny lub limonki, woda cudownie przejdzie ich smakiem i będzie smakować wyjątkowo zwłaszcza wtedy, gdy będzie schłodzona. W końcu idzie lato! Ostatnio na rynku pojawiły się też specjalne butelki z koszyczkami na owoce, w których możemy przygotować napój dzień wcześniej i od razu zgarnąć go rano ze sobą bez zbędnego przelewania i szukania odpowiednich butelek.

 

Pij szklankę przed snem i po wstaniu

Albo chociaż tylko po wstaniu. Jeśli nie pijesz nic więcej przez cały dzień, i tak nie zaspokoisz swojego zapotrzebowania, ale jak to mówią – lepszy rydz niż nic. Wieczorem przed pójściem spać wypijcie szklankę wody – pozwoli wam lepiej zasnąć. Przygotujcie też od razu drugą szklankę na poranek i trzymajcie ją blisko siebie, by móc po nią sięgnąć od razu po przebudzeniu. Ta porcja wody z kolei skutecznie was obudzi i unikniecie porannego trybu zombie, który przecież znamy wszyscy.

Wodę zabieraj wszędzie

Znajdźcie swoją ulubioną butelkę (może być też taka po wodzie sklepowej) i przygotowujcie wieczorem porcję wody na kolejny dzień. Oczywiście nie zapomnijcie jej ze sobą zabrać. W szkole, na uczelni, w pracy, postawcie ją przed sobą i popijajcie małymi łyczkami nawet wtedy, kiedy nie chce wam się pić (chęć na wodę to pierwszy sygnał odwodnienia). Dla ciekawszego efektu, narysujcie na butelce kreski i zaznaczcie, do której godziny poziom wody ma osiągnąć daną kreskę.

Przypominaj sobie

Jeśli już naprawdę macie problem z regularnością i nawet butelka przed waszym nosem nie spowoduje, że po nią sięgniecie, spróbujcie ustawić sobie przypomnienia w telefonie lub zegarkach sportowych (te ze względu na budziki wibrujące, a nie grające, będą dysktretniejsze). Chociażby takie, by co dwie godziny wypić pół szklanki. Lub dowolną ilość, byle regularnie. Tak się właśnie wyrabia nawyki.


Pamiętajcie, że jeśli naprawdę chcecie polubić się z wodą, nie odkładajcie nic na później. Wypiliście butelkę ice tea, ale to nie znaczy, że dzień jest stracony i teraz możecie pić już tylko soki, colę i mrożone herbaty. Wszystko jest dla ludzi, więc jeśli pół litra soku wylądowało w brzusiu, to nic poza tym, że wraz z wodą znalazło się tam trochę cukru (i różnych dobroci, jeśli był to sok dobrej jakości!), a co za tym idzie kilka kalorii, się nie stało. Tę radę można zastosować do wyrabiania każdego nawyku, bo wszystko robimy małymi kroczkami i cieszymy się z małych sukcesów.

Kto podejmuje wyzwanie? :)

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.