5 rzeczy, za które kocham Szwecję

Dzisiaj w podwójnej formie vlogowo-tekstowej. Przedstawię wam 5 rzeczy, za które kocham Szwecję, bo o ten kraj dostaję bardzo dużo pytań.

5 rzeczy, za które kocham Szwecję

Język

Język szwedzki jest dosyć prosty do nauczenia i szybko można nauczyć się go na tyle, by posługiwanie się nim w stopniu komunikatywnym przebiegało bez większych problemów. Uczyłam się szwedzkiego rok z kawałkiem, niestety przez podejście szkoły językowej musiałam z kursu zrezygnować, a znalezienie kolejnego kursu lub innego nauczyciela graniczyło z cudem. Od tamtej pory podtrzymuję moje umiejętności, posługując się szwedzkim od czasu do czasu, ale nie za bardzo uczę się nowych rzeczy.


→ Zobacz także: Nauka języka szwedzkiego – odpowiedzi na wasze pytania


Szwedzki to takie połączenie angielskiego z niemieckim, z pewnymi niuansami. Oczywiście, mamy tu zupełnie inną wymowę, ale pisownia, zasady gramatyczne, a nawet niektóre słowa są bardzo podobne (nie liczymy data oznaczającego „komputer”, podczas gdy wszyscy inni używają pochodnych angielskiego computer :D).

Pantarowanie

Pantar to szwedzki czasownik, który oznacza dosłownie „oddawać butelki recyklingowe do skupu”. Kocham Szwecję właśnie za to, że w ten sposób podchodzą do ekologii. Soki i napoje i tak wypijamy, a na każdym opakowaniu jest nadrukowana kwota, za jaką dany pant może zostać skupiony w maszynie (zwykle puszki i małe butelki chodzą za 1 koronę, a duże butelki za 2 korony). Możemy sobie uzbierać całe ich naręcze, a potem odebrać całkiem pokaźną sumkę przy specjalnej kasie (ewentualnie sprezentować ją na cele charytatywne).

Loppis

Loppis to skrót od loppmarknad, czyli „pchlego targu”. Przypominają bardziej second-handy z meblami i innymi sprzętami, choć ciuchy też się znajdą. Szwedzi lubią dbać o środowisko, dlatego takie rzeczy nie kończą w piecach. W loppisach można kupić całkiem ładne i sprawne sprzęty AGD, małego AGD, meble (w tym również antyki), sprzęty elektroniczne, aparaty fotograficzne, zastawy stołowe, sztućce, płyty winylowe, płyty CD, instrumenty… A wszystko w cenach niższych, niż zapłacilibyśmy za rzeczy nowe (a pamiętajcie, że Szwedzi o swoje rzeczy dbają i nigdy nie są one zniszczone – może lekko brudne, może przykurzone, ale nigdy takie, że nie nadają się do użytku). Kiedyś dorwaliśmy gitarę elektryczną za 35 zł, a innym razem widzieliśmy komplet wypoczynkowy do salonu za 5 koron (dla przypomnienia, to tylko 2,50 zł!).

Sklepy (spożywcze)

Bo wszystkie inne galerie handlowe, odzieżówki, sklepy z elektroniką… wyglądają podobnie, jak u nas. Różnicę w sklepach zauważymy dopiero, gdy wybierzemy się do spożywczaka, najlepiej jakiegoś dyskontu lub supermarketu. Są genialnie zaprojektowane, a na dodatek wszystkie produkty są opatrzone bardzo estetycznymi etykietami, które wyglądają jakby były wyjęte z „Magicznych dowcipów Weasley’ów”. Ponad to, na dziale z warzywami i owocami, wszystkie produkty są cudownie czyste i wypolerowane, a wybór potrafi zrobić wrażenie. Za niektórymi składnikami muszę w Polsce uganiać się po całym mieście – tam znajdziecie je wszędzie i to wcale nie w ekstremalnej cenie, w porównaniu do reszty.

Kuchnia

W ogóle kuchnia w każdym kraju stanowi jakiś fundament. Nie próbowałam jeszcze surströmming, czyli kiszonych śledzi w charakterystycznych żółto-czerwonych puszkach, ale za to pyttipanna jest przepyszna. To taki ich bigos (w sensie wrzucają, co mają pod ręką :D), ale podstawę stanowią ziemniaki, cebula i ichniejsza kiełbasa, najczęściej falukorv, wszystko pokrojone w drobną kosteczkę. Można kupić mrożoną i przyrządzić z jajeczkiem sadzonym, pycha! Oprócz tego, w Szwecji mamy oczywiście słynne kottbullar – klopsiki mięsne znane między innymi z IKEA (tylko u nas wieprzowe, u nich baranie), podawane z potatismos – puree ziemniaczanym – oraz zielonym groszkiem i lingonsylt – dżemem z borówek.


Jeśli byliście w Szwecji i macie swoje typy, które możecie dopisać do tej listy, dajcie znać. Koniecznie też napiszcie, co was do Szwecji najbardziej przekonuje, jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej odwiedzić :)

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • AgentGirl

    raz byłam w Szwecji prawie dekadę temu. Pamiętam, że wtedy dostałam korony od cioci i cały czas chodziłam kupować lody( najlepsze jakie w życiu jadłam) do pobliskiego sklepu.

    http://www.agentgirlblog.blogspot.com

  • Skandynawia zawsze mnie ciekawiła, udało mi się kiedyś wpaść do Sztokholmu. Lubię filozofię dbania o … wszystko. Mnie szczególnie ujmuje pantarowanie, to coś, czego zdecydowanie powinniśmy nauczyć się w PL. Pozdrawiam.

  • ale fajny wpis, te sklepy faktycznie są fajne ! <3

  • karminowe usta

    A ja uwielbiam Szwecję za ich podejście do Eurowizji, co roku Szwedzi organizują Melodifestivalen, czyli imprezę będącą kuźnią przebojów radiowych, z których część dociera także do Polski:)

    Pozdrawiam,
    http://www.karminoweusta.blogspot.com

  • karminowe usta

    A ja uwielbiam Szwecję za ich podejście do Eurowizji, co roku Szwedzi organizują Melodifestivalen, czyli imprezę będącą kuźnią przebojów radiowych, z których część dociera także do Polski:)

    Pozdrawiam,
    http://www.karminoweusta.blogspot.com

    • Och tak, Melodiefestivalen to ogromne wydarzenie, wszyscy żyją tymi eliminacjami :D

  • Niesamowicie pozytywna osoba z Ciebie :) Pisałam u siebie o visual merchandisingu, gdzie również zachwycałam się kreatywnymi sposobami prezentacji produktów :)

    • Dziękuję, bardzo mi miło :D Zajrzę, zajrzę! :)

  • Słyszałam o recyklingu zużytych butelek po napojach – w Niemczech wygląda to podobnie. A w Polsce? Jeszcze musimy zapłacić za wywóz śmieci, które posegregujemy :D A szkoda, na pewno ludzie chętniej zajmowaliby się recyklingiem i nie byłoby tylu plastików w przydrożnych rowach, w lasach i na plażach.

    • Szwedzi czasem mają niemoc i nie chce im się wynosić tych butelek – wtedy zostawiają je ładnie w workach przy śmietnikach i osoby, które są bardziej potrzebujące finansowo lub po prostu mają czas/chęć/akurat tam jadą, to je oddadzą i pieniądze przeznaczą na cele charytatywne :D