5 rzeczy, które możesz robić, gdy jesteś chory

Wyspecjalizuję się w chorobowych tematach. Ponieważ gorączka mi doskwiera przez pół doby, a drugie pół śmiertelnie się nudzę, pomyślałam, że nie jestem sama i taki wpis może przydać się wam na przebłyski dobrego samopoczucia w chorobie.

5 rzeczy, które możesz robić, gdy jesteś chory

Załóż Planer

Do Bullet Journal namawiałam was już w dwóch wpisach (tutaj i tutaj – tu znajdziesz też inspiracje). Jeśli tak jak ja jesteście freakami planowania, a do tego wolicie wszystko robić analogowo i żaden sklepowy planer wam nie pasuje, z pomocą przychodzi wam BuJo (albo JA – zobacz FIT PLANER DIY DO WYDRUKU). Wystarczy zeszyt, wcale nie musi być w kropki, bo te są trudno dostępne – na początek taki w linię lub w kratkę wystarczy (choć do kropek będzie was ciągnąć). Pewnie nie będziecie mogli skupić się na tym zajęciu na długo, ale chociaż część dnia będziecie mieć z głowy.

Nadrób serialowe zaległości

Ja wiem, że gdy jesteśmy chorzy, patrzenie w ekran monitora może być katorgą. Swoją drogą, tak właśnie moja mama odróżniała poważną chorobę od symulacji lub lekkiego przeziębienia w moich szkolnych czasach – jeśli miałam siłę grać w Simsy, znaczy, że mogłabym iść do szkoły :D

Jeden odcinek ulubionego serialu może zadziałać dwojako – albo postawi was na nogi i zaczniecie oglądać kolejny, albo spowoduje senność i sprowadzi na was najlepsze lekarstwo świata, czyli sen. Wiem, że spanie bywa męczące, zwłaszcza podczas choroby, ale dużo daje, jeśli chodzi o powroty do zdrowia.

Koloruj!

Gdy jednak patrzenie w ekran komputera to dla was za dużo, zgarnijcie kredki, markery, flamastry lub cienkopisy, weźcie jakąkolwiek kolorowankę, jaką macie w pobliżu i niech poniesie was wyobraźnia. Możecie zaszaleć z challenge’ami (kolorowanie tylko dwoma kolorami) lub po prostu malować dla relaksu. Każda opcja będzie dobra, a wykonywana odpowiednio długo sprawi, że czas szybciej zleci i może na chwilę zapomnicie o swoim podłym samopoczuciu. Wierzcie mi, wiem, co przeżywacie. Jak to mówią – been there, done that.


→ Zobacz także: Jak poradzić sobie z chorobą? Triki na szybkie wstanie z łóżka.


Ucz się

Niekoniecznie rzeczy szkolnych, choć fakt – mimo, że pomysł wydaje się do bani, nie jest wcale najgłupszy. W chorobie przerobicie prawdopodobnie mikroskopijne partie materiału, ale zawsze będzie to odrobinka z większej całości, którą będziecie musieli zaliczyć po chorobie. Ja na przykład mam całe 48 godzin na cudowne ozdrowienie, w przeciwnym razie w tym ostatnim tygodniu semestru będę biegać na uczelnię i zaliczać ostatnie kolokwia chora – nie mam wyjścia, muszę się uczyć, nie patrząc na swój stan.

Nie musicie jednak szaleć i przeczytać podręczniki w połowie roku do końca. A może w ogóle pouczycie się zupełnie innych rzeczy? Ktoś podrzuci wam super poradnik o decoupage’u albo podręcznik dobrego blogera? Tak czy siak, czas nie będzie zmarnowany.

Znajdź grę na telefon

Bo laptopy albo nie radzą sobie z grami, albo są za ciężkie, żebyście w ogóle mieli ochotę trzymać je na kolanach. W tym czasie idealnym rozwiązaniem są gry mobilne, które na pewno zajmą was na kilka dobrych godzin. Ze swojej strony mogę na pewno polecić dwie: Cooking Fever i Two Dots. Pierwsza z nich to symulator fast fooda, w którym przygotowujemy dania zgodnie z życzeniem klientów. Two Dots natomiast jest grą logiczną, która polega na łączeniu kropek i zbijaniu ich z planszy w określonej liczbie ruchów. Po prostu nie mogę się od nich oderwać!


Jeśli macie inne, ulubione czynności, które towarzyszą waszemu chorowaniu, dajcie koniecznie znać. Bo w końcu i te pięć rzeczy może się znudzić, a wtedy takie antynudowe pogotowie uratuje niejednego z was :D

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Ja najchętniej w chorobie czytam książki :) Uczyć się nie daję rady bo jak jestem chora to mózg mi się wyłącza.

  • Gustavo Woltmann

    Przede wszystkim w czasie choroby można się bezkarnie polenić ;). Ale nadrabianie seriali to faktycznie moja ulubiona „chorobowa” rozrywka i pewnie nie tylko moja :)