5 rzeczy, które robią kobiety, ale się do tego nie przyznają

Drogie Panie, dzisiaj pośmiejemy się same z siebie i wytkniemy sobie najskrytsze sekrety. Są bowiem takie rzeczy, które robimy w tajemnicy i się do nich nie przyznajemy, a przyłapać nas może tylko uważny obserwator :)

Golimy nogi tylko zimą

O ile w ogóle golimy, bo jestem tego zdania, że o owłosieniu powinnyśmy decydować my same i nasz komfort, a nie społeczeństwo. Tylko, że golenie jest czasochłonne, a depilacja bolesna – po co torturować się na zapas, skoro nam samym nie jest źle, a boimy się tylko reakcji otoczenia? Zimą otoczenie nic nie widzi, chwała temu, kto wymyślił długie spodnie. Albo czarne grube rajstopy, przez które i tak nic nie widać. Zima to ogromna ulga dla naszych nóg, prawda?

Wydmuchujemy nos i sprawdzamy zawartość

Chociaż mam wrażenie, że nie tylko nas, kobiet, dotyczy to stwierdzenie. Jestem prawie pewna, że w ostatnim czasie widziałam kilku panów, którzy właśnie to robili. Radośnie wydmuchujemy nosy, im głośniej tym skuteczniej, a potem w bezwarunkowym odruchu zaglądamy do środka chusteczki, bo tak nas ciekawi to, co się tam wykluło. Zazwyczaj nic ciekawego, ale sprawdzić nie zaszkodzi – może tym razem będzie inaczej? :)

Wąchamy włosy i ubrania

To, że się bawimy włosami, zauważył już chyba każdy facet łażący po powierzchni Ziemi. Nie każdy jednak zdążył już zauważyć, że podczas tej zabawy często te włosy wąchamy. I nie, wcale nie po to, by przypomnieć sobie zapach ukochanego szamponu – sprawdzamy po prostu czy on dalej działa. Podobnie rzecz ma się z ubraniami – to niepozorne drapanie się ramieniem w nos nie oznacza, że nos nas swędzi. To oznacza, że nie ufamy antyperspirantom.

Zdrapujemy lakier z paznokci

Bo nasze ręce muszą się czymś zajmować. Jeśli akurat nosimy hybrydę, to ogromnym osiągnięciem będzie zdrapanie jej na raz w jednym kawałku – zabawa jest przednia. Jeśli jednak na naszych pazurach gości zwykły lakier, zdrapujemy go po malutkim kawałeczku, a potem koniecznie musimy usypać kopczyk na stole. Dopiero wtedy możemy strzępki wyrzucić. Taki los może spotkać też wszystko, co da się zdrapać i pomiętolić, na przykład chusteczki, etykiety z napojów i tym podobne rzeczy.

Wyjmujemy okruszki ze stanika

To zrozumie tylko ktoś, kto ma większy biust niż przeciętny mały. Z reguły zastępuje on nam wtedy stół, bo po prostu nam go zasłania, a stąd już prosta droga do okruchów w staniku. Te zaczynają podsychać, uwierać i trzeba je wyjąć – nie ma na to rady. Gorzej, jak nakapią tam jakieś sosy albo inne mokre rzeczy – wtedy błyskawiczna akcja chusteczkowa jest bardzo wskazana, bo upapramy zaraz nie tylko stanik. Swoją drogą, cycki się nie pocą – po co prać stanik częściej niż raz w tygodniu? :D


Pamiętajcie babeczki, śmiech to zdrowie. Wpis i film mają oczywiście charakter satyryczny i nie czujcie się głupio, jeśli nie robicie żadnej z tych rzeczy. Tak po prostu bywa :D A jeśli już robicie, pochwalcie się w komentarzach!

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.