Assassin’s Creed – pierwszy zawód w tym roku

Piszę tę recenzję na świeżo, tuż po wyjściu z kina i muszę powiedzieć jasno – jestem wkurzona. Assassin’s Creed zawiódł mnie bardzo, bo oczekiwania miałam ogromne.

Gra na wielki ekran

Przyznam szczerze, że choć wiem, o co chodziło w całej historii, w gry nie grałam. Mam za sobą może dwie godzinki z Assassin’s Creed III, miałabym więcej, gdyby nie to, że mój czas jest tak bardzo ograniczony. Może niedługo ponadrabiam. W każdym razie, byłam ogromnie ciekawa tego, jak uda się przeniesienie gry na wielki ekran zwłaszcza, że cofanie się w przeszłość, średniowiecze, walki wręcz i tak dalej – uwielbiam na to patrzeć.

Upozorowana kara śmierci

Właściwa historia zaczyna się, gdy główny bohater otrzymuje karę śmierci. Wyrok zostaje wykonany, niezbyt dokładnie jednak – okazuje się, że wszystko upozorowano, by go porwać, a potem pod pretekstem walki z ludzką agresją wykorzystać. Callum ma podłączyć się do Animusa i przeżyć wspomnienia zapisane w kodzie genetycznym, cofnąć się w przeszłość i wejść w skórę swojego przodka – należącego do bractwa Asasynów Aguilara.


→ Zobacz także: Olej kokosowy. Zdrowy czy niezdrowy?


Spodziewałam się, że ludzi współczesnych pooglądamy sobie trochę na początku, trochę na końcu, ale ogólnie na stałe utkniemy w Hiszpanii z XV wieku i będziemy mogli cieszyć się cudownymi kostiumami, barwnymi postaciami, przygodą i zwrotami akcji, tymczasem większość zdarzeń ma miejsce tu i teraz. Nie tam, nie kiedyś. Tutaj.

Sama się zgubiłam

Film jest bardzo chaotyczny. Na pewno, gdybym miała jeszcze większe pojęcie o świecie gry, poszłoby mi sprawniej nadążanie za fabułą, jednak siedząc prawie dwie godziny w kinie miałam wrażenie, że oglądam i nie wiem, co się dzieje. Zabrakło mi nieco bardziej dosłownych wyjaśnień pewnych wątków i ciągów logicznych pomiędzy poszczególnymi scenami. W ogóle panuje tam ogromny bałagan, a aktorzy, którzy chyba sami nie wiedzieli, jak rozegrać niektóre sceny, nie potrafili stworzyć spójnej całości.

Szykuje się sequel?

Na końcówce „Assassin’s Creed” aż jęknęłam. Nie ma tu nieprzewidywalnego zakończenia, zaskakującej niespodzianki, czegokolwiek, co sprawiłoby, że krzyknęłabym „A co było dalej?”. Niestety, wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że prawdopodobnie twórcy mają chrapkę na nakręcenie kolejnej części. Tylko nie wiem, czy sequel znajdzie się już na liście Najbardziej wyczekiwanych filmów w 2017 roku.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.