Back (not) to school

Idzie wrzesień, wakacje powoli… no dobra, troszkę szybciej niż powoli zbliżają się ku końcowi, a internet zalewają fale filmów i blogowych wpisów na temat przygotowań do powrotu do szkoły. Postanowiłam, że nie będę gorsza. Dam się ponieść mojej kreatywności i sprawię, że wasz „back to school” odbędzie się w niezapomnianej, emocjonującej atmosferze.

Przede wszystkim, zasada numer jeden: absolutnie nie kupuj żadnych książek. Wiem, że zaczynasz kolejny rok szkolny z postanowieniem pilnego uczenia się, notowania, podkreślania i przede wszystkim uważnego czytania podręczników, ale nie oszukuj się – nigdy żadnego nie otworzysz i wszystkie jak co roku wylądują na dnie najbardziej głębokiej szafy, jaką masz w domu.

Po co ci nowe buty na wf? Przecież w zeszłym roku już jedne kupiłaś, ale zaraz potem zgłosiłaś niedyspozycję do końca roku i ani razu ich nie ubrałaś. Co więcej, nikt ich jeszcze nie widział, więc tym bardziej możesz postawić na recykling.

artistic-2063_1920

Piórnik naprawdę nie jest ci potrzebny. Mam ci przypomnieć, jak w ciągu tygodnia wypakowałaś z niego wszystkie przybory stwierdzając, że w autobusie masz za ciężką torbę, więc masz to w czterech literach i twoje piśmiennicze akcesoria ograniczasz do jednego długopisu i ołówka, jak tylko zakosisz go koleżance na matmie? No właśnie, słuchaj cioci Blogodynki, bo ciocia dobrze ci radzi.

Naprawdę jeszcze się łudzisz, że kotek na okładce zmusi cię do notowania i przeglądania notatek? Ja myślę, że nie, więc im szybciej pozbędziesz się złudzeń, tym lepiej – będziesz mogła skupić się na szukaniu w popłochu kartek na kartkówkę, którą i tak pożyczysz od kolegi siedzącego za tobą. Bo wiesz, że mu się podobasz, więc na pewno ci upragnioną kartkę da i nie będzie chciał zwrotu. Układ idealny.

Na sam koniec chciałam pozdrowić wszystkich, którzy już za kilka dni usłyszą pierwszy dzwonek. Ja mam jeszcze miesiąc wakacji.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Oliwia Markiewicz

    To o WF’ie to 100% prawda. A co do piórnika, to się nie zgodzę – to najlepsze miejsce na telefon i ściągi! :) I szczerze powiem, że ja się cieszę z powrotu do szkoły. Pozdrawiam. :)

  • Kisho Mori

    Hmm… Książki zawsze kupuję, bo.. nie wiem dlaczego xd Po prostu lepiej mieć. Raczej się z nich nie uczę, ani na lekcjach ich się nie używa, ale zawsze można sprzedać komuś innemu.
    Butów na wf nie kupuję, bo mam zwolnienie na cały rok xd Ale moim zdaniem wolałbym wyciągnąć stare nike, niż kupować jakieś buty.
    Ja raczej nic nie notuję. Oczywiście piszę w zeszycie wszystko to co jest na tablicy i to mi wystarcza na naukę. Jak czegoś nie ogarniam to zaglądam do podr. który jest w punkcie 1 :>
    Nie wiem jak jest w liceum czy na studiach, bo idę do ostatniej klasy gimnazjum. Pewnie twoje rady były skierowane do nieco starszej publiki.

    Edit
    Jeszcze piórnik. Piórnik to moja podstawa wszystkiego. Lubię mieć wszystkiego za dużo. W piórniku wszystko się zmieści. Po prostu muszę go mieć.

  • Amy Macdonald Fan

    Ciocia Blogodynka wysmażyła nam kolejny świetny wpis :* ♥

  • Łosiek

    Haha, ja też mam jeszcze miesiąc. A potem, mimo jakichś dupnych studiów, na które pewnie pójdę, jeszcze rok, bo jestem Łosiem i muszę poprawić maturkę… Po co mi nowe buty na w-f?

  • Yunau

    bez zeszytów i książek? O.o przecież tak się nie da, bo będą problemy z tym że nie piszesz…wiesz, powalone nauczycielki wymagające czegokolwiek…a poza tym ruskiego będę się uczyć od podstaw (se technikum wybrałam -.-‚) więc bez zeszytu ani książek się nie przeżyje ;-; a piórnik…no mi w sumie wystarczy długopis i coś tam zapasowego xd nie wiem czy ten wpis to jeden wielki trolling, ale ciocia blogodynka daje rady niczym wróżbita Maciej…

    • jedna zasugerowała prawdziwy cel powstania tego wpisu :D