Bajka o lekarzu medycyny pracy

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, żyła sobie mała Karolinka. Karolinka nie była już w sumie taka mała, bo skończyła lat dziewiętnaście, zdała maturę z satysfakcjonującymi wynikami i z przeogromnym podekscytowaniem szykowała się na studia.

Mała Karolinka dostała się na wymarzony kierunek i złożyła odpowiednie dokumenty w dziekanacie, a ponieważ jej marzeniem było zostać biotechnologiem, otrzymała od przemiłej pani skierowanie do lekarza medycyny pracy. Schowała je niczym największy na świecie skarb do swojej uroczej torebeczki i szczęśliwa wróciła do domu.

Minął miesiąc, po miesiącu minął jeszcze tydzień, a termin oddania opinii lekarza zbliżał się nieuchronnie wielkimi krokami, więc pewnego sierpniowego dnia, mała Karolinka postanowiła zarejestrować się do poradni. Wyciągnęła swój telefon, odnalazła numer przychodni, w której według rozporządzenia Urzędu Marszałkowskiego miała otrzymać zaświadczenie nieodpłatnie i dzwoniła. Dzwoniła cały ranek, aż wystygła jej jajecznica, a kakao opadło na dno szklanki, ale się nie dodzwoniła.

Zniechęcona Karolinka wsiadła w samochód, chcąc załatwić sprawę osobiście. Trafiła pod okienko rejestracji, gdzie odczekała dłuższą chwilę, oczekując aż swoje sprawy załatwią pan potrzebujący pomocy laryngologa i pani, która przyszła po zwolnienie lekarskie. W końcu nadeszła jej kolej i Karolinka mogła przedstawić rejestratorce swój problem.

Pani rejestratorka była naprawdę bardzo miła. Powiedziała Karolince, że limit darmowych zaświadczeń się wyczerpał. Dodała jeszcze, że musi przejść badania, ale bardzo szybko się z tego wycofała, poprawiona przez koleżankę ukrytą za przeogromnym regałem pełnym segregatorów i skrzyneczek. Kazała Karolince wrócić jutro o 9:00 rano i nie zapomnieć 50 złotych na zaświadczenie, a potem pożegnała się z szerokim uśmiechem na ustach. Tadam.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Davidvia0

    Nie chciałaś iść na medycynę?

    • Chciałam. Przemyślałam za i przeciw i jeszcze przed maturą doszłam do wniosku, że to nie dla mnie.

  • Przyznałaś się do łapówki…

    • Jakiej znów łapówki. Czyżbyś nie znał realiów polskiej służby zdrowia i nie wiedział, że za WSZYSTKIE zaświadczenia od lekarza medycyny pracy się płaci? Czasem płaci uczelnia, a jak limit się skończy płacisz ty – proste.
      A do pracy płaci pracodawca. Proste.