Bloger na pełny etat

Mówi się dużo o tym, że blogerzy zarabiają za ładne wyglądanie i napisanie kilku słów raz w tygodniu. Pieniądze przez nich zarobione mają podobno mniejszą wartość, są gorsze niż te, które w pocie czoła zarobił górnik podczas swojej zmiany w kopalni, ryzykując życie. A ja wam powiem, że to wielka bzdura. Bloger/YouTuber to praca na pełny etat.

Zacznijmy od tego, że jeżeli chcesz osiągnąć coś ze swoim blogiem czy kanałem, musisz się d tego przyłożyć i poświęcić czas. I to nie pół godziny w tygodniu, a naprawdę kilka ładnych godzin dziennie. Bo wpis trzeba napisać, scenariusz przygotować, ustawić oświetlenie, aparat, a potem nagrać, zmontować, wrzucić zdjęcia do wpisu, opublikować, a potem poinformować o swojej aktywności fanów w kilku kanałach społecznościowych. To nie jest hop siup i zajmuje czas. Czas, który inni ludzie poświęcają na pracę etatową w korporacjach, sklepach i kopalniach.

Przez dwa tygodnie zostałam częściowo przymuszona do przeprowadzenia eksperymentu i spędzenia dwóch tygodni w sklepie na kasie, jednocześnie nagrywając filmy na dwa kanały i pisząc codziennie wpis na bloga. Od godziny 10:00 do 18:00 byłam pozbawiona dostępu do internetu, więc wszystko, co musiałam zrobić, musiałam robić albo bardzo wcześnie rano kosztem snu, albo późno wieczorem znów kosztem snu. Te trzy godziny dzielące mój koniec pracy i porę nazywaną „wieczorem”, kiedy najchętniej poszłoby się już spać to zdecydowanie za mało by zjeść, odpocząć i rzetelnie popracować.

Spójrzcie – macie swoich ulubionych blogerów, vlogerów, zagrajmerów. Oglądacie codziennie ich filmy, czytacie ich wpisy, ale wyobraźcie sobie sytuację, w której wszyscy przestają nagrywać regularnie, tłumaczą się życiem prywatnym, brakiem czasu. Jak szybko znajdziecie nowych, którzy poświęcają się temu, co robią w stu procentach? Zapewniam, że zajmie to mniej więcej miesiąc. O tamtych zapomnicie. Tamci znajdą inną pracę i w internecie odejdą w zapomnienie. Wy będziecie oglądać tych, którzy na tym zarabiają, bo gdyby nie zarabiali, podzieliliby los tych pierwszych.

Nie ma się co obrażać, trzeba zaakceptować i kibicować.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.