Weź ode mnie to małe, wrzeszczące coś

Może do wakacji daleko, ale zbliżają się nieuchronnie moje ferie zimowe. I chociaż ja mam ten komfort, że wypocznę w domowym zaciszu (…mojej teściowej co prawda, ale zawsze to domowe zacisze), nie wszyscy będą mieli tyle szczęścia, co ja. Część wyląduje zapewne w wielkich narciarskich kurortach, możliwe, że nawet za granicą. Alpy? Czemu nie. No to jedziemy!

Przyjeżdżam na miejsce, śniegu po kolana, wyciągi hulają, że aż miło. Na stokach tłumy, ale przyjemne tłumy. Takie, przy których czuje się, że miejsce nie umiera, ale nie takie, przy których co pół metra wpada się na innego narciarza lub snowboardzistę. No i wchodzę do hotelu, przyjemny, przytulny, gdzieś tam pali się ogień w kominku. Melduję się i… idę na obiad do restauracji.

Siadam przy stoliku, chcę zamówić pyszną golonkę i… słyszę coś pomiędzy miaukiem wściekłego kocura broniącego swojego terenu a odgłosu ofiary obdzierania ze skóry. Obracam się i widzę dziecko. Nie, dzieci są grzecznymi aniołkami – to musi być jakiś diabeł w ludzkiej skórze. Z krótkiej rozmowy wnioskuję, że poszło o naleśniki – były z dżemem, nie z nutellą, a w ogóle to bita śmietana była niedobra. Ale co to? Obok siedzi drugi diabełek i właśnie robi tą minę, która nie wróży dobrze. Mina numer pięć, która mówi, że odgłos obdzierania ze skóry zacznie się za 3…2…1…START

Golonka była naprawdę wyśmienita. Rozpływała się w ustach, a pieczone ziemniaczki były naprawę chrupiące. Czas spalić kalorie i pojeździć, jeej! Wypożyczam narty, gramolę się do wyciągu, stoję w kolejce i w tym momencie czuję, że moje narty niebezpiecznie się rozjeżdżają. Odwracam się i kątem oka widzę kolejnego małego diabełka. Leży za mną i robi minę numer pięć! 3…2…1… Przybiega mama, krzyczy na dziecko, dziecko krzyczy jeszcze bardziej, matka rwie włosy z głowy, w tym momencie z góry zjechał ojciec, ojciec się drze na matkę, matka na ojca, dziecko patrzy i wrzeszczy jeszcze głośniej, wszyscy przyglądają się groteskowej sytuacji i…

I w tym momencie budzę się w domowym zaciszu (…mojej teściowej), dziękując losowi, że wysłał mnie właśnie do Elbląga.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • SidiXis

    Z jednej strony straszne, z drugiej kochane. Jestem dziwnym człowiekiem, uwielbiam bachory, a szczególnie, gdy płaczą.
    Seems legit.