Dlaczego cieszę się z wygranej Szwecji w Eurowizji?

Konkurs piosenki Eurowizji to nigdy nie było wydarzenie, którym się szczególnie pasjonowałam, czy śledziłam z zapartym tchem. Może te pięć lat temu, gdy reprezentował nas Marcin Mroziński, kibicowałam z czystej sympatii do człowieka, żałowałam, że nic specjalnego tam nie osiagnęliśmy, ale nic ponad to.

Eurowizją zainteresowałam się właściwie dlatego, że żyje nią cała Szwecja, a ja, jak wiecie, powoli wsiąkam w tę kulturę.  Jak to moja znajoma określiła, Szwedzi dzielą się na „Team Eurovision” i „Team Speedway”, co w dużym uproszczeniu pokazuje ich stosunek do samego konkursu, co można zauważyć chociażby w tym, że ich eliminacje to piękne, wysokobudżetowe wydarzenia, a na reprezentancie ciąży tak ogromna odpowiedzialność, że jeśli skompromituje się miejscem poniżej oczekiwań, możemy o nim nigdy więcej nie usłyszeć, bo zostanie pogrzebany w otchłani niepamięci.

Bardzo cieszyłam się, że wygrał Måns Zelmerlöw. Napisałam nawet post na facebooku z gratulacjami, pod którym pojawił się żartobliwy komentarz powątpiewający w mój patriotyzm. Chociaż wiem, że autorka nic złego nie miała na myśli, na pewno znalazł się ktoś, kto podobną opinię mógł wyrazić śmiertelnie poważnie, dlatego postanowiłam wypunktować wam dlaczego nie kibicowałam Polsce.

Måns powinien był wygrać z kilku powodów. O ile oddzielimy te czysto subiektywne, chociażby ten, że po prostu jest Szwedem i jest niewątpliwie bardzo przystojny, zostają nam jeszcze pewne argumenty. Jego piosenka była po prostu dobra – wpadała w ucho, a jej tekst częściowo oddawał to, jak wygląda obecnie nasz świat. Jeśli dodać do tego wysokie budżety przeznaczane dla reprezentanta i skonfrontować to z bardzo skromnym strojem, lecz przepiękną oprawą, animacjami i choreografią, powstaje nam piękne widowisko, przy którym można się bawić i wzruszać. Bo sam piosenkarz się bawi – śpiewanie przychodzi mu z lekkością i daje dużo radości. Wygrana mu się należała.

Słuchając pozostałych piosenek miałam wrażenie, że są robione na tę samą melodię, choć przyznam, że Rosja i Belgia miło mnie zaskoczyły. W tym sensie, że nie spodziewałam się tam chyba nic szczególnego, a mile się zaskoczyłam, zwłaszcza belgijską oprawą całego występu.

No, to teraz kilka słów o tym, dlaczego nie Polska. Od samego początku byłam sceptycznie nastawiona do występu Moniki Kuszyńskiej. Wiadomo było od początku, że pojawią się komentarze dotyczące jej niepełnosprawności, więc od samego początku zadbałabym o to, by jechać na festiwal z oszałamiająco dobrą piosenką. Taką, która przyćmiłaby osobę, która ją śpiewa. Tymczasem niestety mieliśmy tu piosenkę, która dla mnie personalnie była drażniąca – na każdym występie miałam wrażenie, że wokalistka fałszuje (i wiem, że taka jest melodia, ale odczucia są jakie są), drażnił mnie nieco jej angielski, a do tego nie jestem przekonana, czy różowe kwiatki i płachty w tle to coś, co powinno nadawać występowi klimat.

Bo wiecie co? W tym roku Eurowizji daleko było od pokazu tandety i można było pomyśleć o czymś innym. My zostaliśmy w tej tandecie i wcale nie dziwię się, że zajęliśmy dalekie miejsce

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Jakub Galkowski

    Piosenka Szwecji to plagiat. Linia melodyczna z Davida Guetty, a choreografia z „The Alchemy of Light” by A DandyPunk. Liczyłem, że Rosjanka utrze mu nosa.

    • Jakub Galkowski

      A Polska była świetna, choreografia była według mnie piękna, ale piosenka chyba zbyt wyniosła na Eurowizję. Europa jeszcze nie dojrzała do głębokich piosenek. Szkoda :(

      • Zobacz proszę ile piosenek ma linie melodyczne zapożyczone z innych piosenek. Mnóstwo jest programów poświęconych tego typu sprawom – inspiracja to nie plagiat. Kropka.

        Zbyt wyniosła? Mieliśmy wyniosłe piosenki na Eurowizji, które odnosiły sukces. Ta była słaba, po prostu.

        • Zgadzam się z Karoliną, wiele piosenek jest do siebie podobnych i założę się, że gdybyście Wy wszyscy, którzy tak bojkotujecie Mansa i jego piosenkę, nie dowiedzieli się o zarzutach o plagiat to pewnie większość z Was nawet nie zauważyłaby podobieństwa.
          Trzeba odróżniać inspirację od plagiatu.

        • Jakub Galkowski

          Piosenka polska miała piękne przesłanie, melodia co prawda sprawiała wrażenie, że artystka fałszuje, ale mało ludzi to zauważyło, co widać po wynikach. WNIOSEK: TO NIE JEST JAKIŚ POP, TO WYNIOSŁA PIOSENKA, NIE DLA KAŻDEGO ZROZUMIAŁA.

          PS A co do tej tandety, to powinnaś w osobnym artykule napisać, że bardzo przepraszasz Monikę Kuszyńską za te raniące ją słowa.

          • Nie muszę nikogo przepraszać, bo nie napisałam nic krzywdzącego o Monice, tylko o jej występie. Nie był zbyt dobry i tyle. Dlaczego nie był napisałam powyżej.

            Poza tym, właściwie może sprawdź w słowniku różnicę między słowami „wzniosła” a „wyniosła”, bo chyba sam nie piszesz teraz o tej piosence zbyt dobrze ;)

          • Jakub Galkowski

            Według słownika jedno ze znaczeń to górujący nad czymś :) W każdym razie nie chodziło mi o urażanie kogoś. Słownik to wyjaśnia.

  • Łosoś

    Mi bardzo podobał się występ Månsa, cieszę się, że wygrał. Chociaż szczerze mówiąc liczyłam na lepsze miejsce Polski, chociaż piosenka nie była jakaś powalająca, to Monika bardzo mi się podobała gdy śpiewała. Cóż, może w następnym roku nam się uda :)

    • Jakub Galkowski

      Co prawda mi się nie podobał występ Mansa, ale bardzo podobała mi się Monika i masz rację że może w następnym roku nam się uda :) .

  • Eurowizja w tym roku miała kilka mocnych występów, a pozostałe były tylko okej.
    Ja kibicowałem Belgii najbardziej, Loic Nottet ma talent, ale cieszę się, że Szwecja wygrała. Tak szczerze to nawet nie kibicowałem Polsce…