GLOSSYBOX – sierpień 2014

Wczoraj mieliście okazję obejrzeć powyższy film z rozpakowania i pierwszych wrażeń tuż po tym, jak sierpniowy GLOSSYBOX został mi dostarczony do rączek własnych przez kuriera. Jeśli jest jednak ktoś, kto jeszcze filmu nie widział – zachęcam. Dzisiaj powiem tylko o pierwszych wrażeniach z użycia poszczególnych produktów – ceny i pojemności znajdziecie w filmie.

topcoat

Westminster Bridge Matte Top Coat – Nails Inc.

Matowy top coat do lakierów, jak sama nazwa wskazuje. Bardzo się z niego ucieszyłam, bo zawsze chciałam mieć matowe paznokcie, a nigdy nie miałam okazji sprawić sobie matowego lakieru. Od razu wypróbowałam na jednym pazurku i powiem, że działa. Nie jest to najbardziej matowy mat ze wszystkich matów świata, ale myślę, że gdyby mu dołożyć drugą warstwę, byłoby jeszcze lepiej.

sosusan

Concealer Quad – So Susan Cosmetics

Zestaw korektorów w czterech odcieniach, który bardzo obiecująco wygląda, obiecująco kosztuje, ale chyba nie jestem do niego specjalnie przekonana. Ciężko się go aplikuje palcem, więc będę musiała lecieć do sklepu po gąbeczkę, by przetestować dokładniej jego krycie. Na moje oko nie powinno być źle, ale dokładniejszy test mu nie zaszkodzi.

iwostin

Hipoalergiczny żel do mycia twarzy – Iwostin

Próbowałam rano, po ciężkiej, średnio przespanej nocy i dla pewności kazałam wypróbować narzeczonemu. Oboje mamy podobne wrażenia – skóra jest ładnie rozjaśniona, oczyszczona, wygląda na wypoczętą. Delikatnie napina skórę, mam wrażenie, że mimo wszystko również ją trochę wysusza, ale na pewno jeszcze będę ten produkt testować.

dax

Rozświetlający krem liftingujący – DAX Cosmetics

Razem z mamą stwierdziłyśmy, że jest to bardzo dobry produkt. Rozświetlenie jest widoczne, można go stosować bezpośrednio pod makijaż, który wygląda wtedy lepiej. Zobaczymy, jak się sprawdzi w dalszym stosowaniu.

olayoczy

Wzmacniająco-ujędrniający żel pod oczy – OLAY

Produkt niedostosowany do wieku ani mojego, ani mojej mamy. Mimo to, mama wypróbowała. Nie uczula, szybko się wchłania, ma delikatną konsystencję, ale jak to zwykle bywa, nie widać efektów po dwóch użyciach.

joannaolejek

Balsam do suchych miejsc 3w1 – Joanna

Ten produkt całkowicie przejął mój narzeczony. Tłuściutki olejek, który fajnie natłuszcza skórę i jego największym minusem jest zapach. Bardzo intensywny zapach pomarańczy, który dla większości pewnie będzie przeogromnym plusem – ja pomarańczy nie lubię i koniec. Spełnia swoją funkcję, T. biega i smaruje nim skórki wokół paznokci. Zapewniam, że wyglądają lepiej.

organique

Mydełko glicerynowe pomarańcza z chilli – Organique

Również pachnie arcypomarańczowo, ale akurat to mi w tym przypadku nie przeszkadza. Jeśli coś jest z Organique, to nie obchodzi mnie to, jak pachnie. Oprócz tego jest po prostu przepiękne, ręcznie wykonane i na pewno, oprócz oczywistej funkcji, będzie śliczną ozdobą każdej łazienki.

yube

Krem nawilżający – Yu-Be

Coś, co mnie najbardziej zadziwia i z czego jestem najmniej zadowolona. Pachnie tragicznie – jako dziecko kochałam ten zapach, natomiast teraz jest on dla mnie nie do zniesienia. Kamfora w składzie wyjaśnia wszystko. Funkcję swoją spełnia, nie powiem, że nie, bo jest dość wydajny i nawilża całkiem w porządku, ale nie wyobrażam sobie posmarować tym twarzy. Ma równie specyficzny zapach, jak uwielbiana przez starsze osoby maść nagietkowa i obu kosmetyków nie jestem w stanie wąchać ani u kogoś, ani na sobie :)


 

To były wszystkie produkty z tego pudełeczka i moje pierwsze wrażenia z ich użycia. Wszystkie będą testowane dalej, ale w komentarzach dajcie znać, którego produktu chcecie recenzję na blogu i czy interesują was kolejne pudełka GLOSSYBOX, bo ja na pewno będę zamawiać wrześniowe i następne pewnie też.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Amy Macdonald Fan

    No to trafiło z tą pomarańczą :D