Hera, koka, hasz…

Nowy przebój internetów wyczuwam. W ciągu kilku dni od faktycznego występu, nagranie z niego nabiło już pewnie kilka setek wyświetleń. Jedno jest pewne, Karolina Czarnecka dała czadu i wybór repertuaru na pewno uczni ją choć trochę bardziej rozpoznawalną.

Podczas tegorocznego Przeglądu Piosenki Aktorskiej, na scenach wrocławskiego Capitolu wystąpiła właśnie pani Karolina, prezentując między innymi piosenkę „Hera, koka, hasz, LSD” z repertuaru The Tiger Lillies w tłumaczeniu Romana Kołakowskiego. Dla mnie to sympatyczna przyśpiewka, ale na uwagę zasługuje rewelacyjnie żartobliwa choreografia i głos aktorki z cudownie olewczą nutką. Całość zgrała się w bardzo spójny występ.

Według mnie, PPA zawdzięcza tej pani odrobinę rozgłosu wśród młodych. Wszak, czy jest lepszy sposób by rozpropagować „nudną imprezę” niż śpiewanie o narkotykach? Jest w tym trochę kontrowersji, ale jeśli wszyscy dookoła nagle nucą „hera, koka…” to chyba jednak coś się udało zrobić.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Kryniuu

    Teraz każda piosenka z dupy, robi się sławna. Tak samo jak „Chleb” i „Rolowanie”

  • Jakub Galkowski

    Sukces na 5 minut = głupia piosenka. Szybko o niej zapomną.