Jak pogodzić się ze swoim kotem?

Ostatnio pisałam o wychowaniu swojego kociaka na ludzi, dzisiaj chciałam przybliżyć ci etapy, z jakimi będziesz się zmagać, gdy już właścicielem upragnionego mruczka zostaniesz. Jeśli masz już kota, zapewne wiesz o czym mówię i żaden z tych etapów nie jest dla ciebie tajemnicą, ale i tak warto przypomnieć sobie te wrażenia – choćby dla przyszłych pokoleń.

Etap 1: Szok

Masz już upragnionego kotka. Właśnie weszliście razem do domu, postawiłaś transporterek na ziemi i otworzyłaś drzwiczki. W tym momencie malutka kuleczka delikatnie wyściubia nosek ze swojej bezpiecznej ciemnicy i nagle FUUUU. Patrzysz, rozglądasz się, zaglądasz, szukasz… Kulki nie ma. I wtedy zadzierasz głowę, a twój futrzak radośnie dynda na żyrandolu. Jesteś w szoku. Nie wiesz, jak to możliwe, że kociak się tam znalazł, ani tymbardziej jakim cudem taka grzeczna, słodziutka kuleczka mogła ci to zrobić.

Etap 2: Zaprzeczenie

Zaprzeczasz wszystkim i wszystkiemu. Nie, to nie ty adoptowałeś tego kotka. Nie, ten kotek wcale nie wisi na żyrandolu. I nie, wcale nie zeskoczył z niego na twoją głowę, wbijając wszystkie pazurki w misternie upięty specjalnie na okazję adopcji kotek. Ta faza jest jedną z najdłuższych, ale musisz ją przetrwać. Dla dobra swojego i twojego Mruczka. Potrzebujesz w tym czasie wsparcia najbliższej rodziny, która pokaże ci, jak żyć.

Etap 3: Złość, bunt

Próbujesz coś z tym zrobić. Przecież tak nie może być, kot to kot i nie może ci wejść przecież na głowę, boś ty CZŁOWIEK. Dlatego przeglądasz wujaszka Google w poszukiwaniu tekstów takich jak TEN, które powiedzą ci co zrobić, by twój kot sikał do kuwety, nie drapał nowiutkej kanapy, za którą kredyt będziesz spłacać przez kolejne dwa lata, nie gubił tyle sierści i nie traktował z pogardą wszystkiego, co tylko mu dajesz. Mógłby chociaż zacząć żreć Purinę zamiast Royala za 150 zł/kg.

10003387_673354466044171_226786847_n

Etap 4: Smutek, depresja

Nie wierzysz już w siebie, ani swoje działania. Zamykasz się w sobie i wciąż modlisz się, by twój kot przestał myśleć choć na chwilę i nie wykombinował, że wazonik z tulipanem można popchnąć, wodę wylać, a wazonik zrzucić. I potłuc. A potem chwycić w te malutkie ząbki kawałek szkła i biegać z nim po domu licząc, że to właśnie ty będziesz tą osobą, która zwróci na kocię uwagę i będzie się z nim bawić. Szkłem. Z ulubionego wazonika. W którym kiedyś stał tulipan od męża.

Etap 5: Akceptacja

Pogodziłaś się ze swoim kotem. Wiesz, że to kot. I kota nie da się wychować. Więc po prostu nie masz już w domu żadnych kwiatków i rzeczy potencjalnie dla kota niebezpiecznych. Pokochałaś sizal do tego stopnia, że wszyskie mebelki okręciłaś sizalowym sznurkiem. To nic, że gryzie w tyłek. Kot to lubi. Ty też to lubisz. I czujesz, że mieszkasz na Hawajskiej plaży, chodząc dzień w dzień po piasku – w końcu król piechotą do toalety nie chodzi.

Zapytasz pewnie, jaki jest najlepszy znak, że pogodziłaś się ze swoim kotem? Gdy stłucze twój ostatni wazonik, jaki zostawiłeś sobie na pamiątkę, pomyślisz tylko – „To nic, i tak chciałam go wyrzucić”.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Emilka Czerniecka

    Bardzo humorystyczny ten wpis :)
    :D

  • Karolina

    mój kotek cały czas siedzi na parapecie chyba jej tam wygodnie… :D