Japońskie słodycze DIY

Dzisiaj temat prosty, przyjemny i bardzo słodki. Jako rozgrzewka przed wieczornym filmopostem, chciałam opowiedzieć wam o moim niedawno odkrytym hobby. Japońskie słodycze DIY, czyli „do it yourself” to chyba jedna z kontrowersyjnych części japońskiej kultury, ale z drugiej strony jakże świetna i jakże urocza?

Na pewno kojarzycie filmy na YouTube autorstwa Agnieszki Grzelak – Japana Zjadam. Głównie stamtąd wzięło się moje zainteresowanie takimi zestawami – oglądając stwierdziłam, że „hej, też tak chcę!”. Widząc, ile radości może sprawiać tworzenie miniaturowych, uroczych posiłków  z proszku i wody, w niesamowitych pojemniczkach, ze świetnymi miareczkami, łyżeczkami i innymi bajerami, postanowiłam zamówić swój pierwszy zestaw i tym razem wybór padł na Takoyaki, ale mam nadzieję, że nie będzie to mój ostatni zestaw.

Wspomniałam na początku o kontrowersjach – często pojawiają się bowiem głosy o szkodliwości i w ogóle „to sama chemia”. Nie wiedzieć czemu, nikt nie przyjmie do wiadomości, że zestawy nie zawierają konserwantów. Co prawda mięso z proszku bywa podejrzane, ale ja stwierdzam, że jest to jedna z tych kosmicznych technologii. W końcu produkt dla dzieci nie może być i nie jest szkodliwy.

Ponieważ dopiero zaczynam przygodę z zestawami, mam do was prośbę, żebyście napisali swoje ulubione. Może kupię i nagram, jak się z nimi babram, ale nie bójcie się – zrobię to w jedynym i niepowtarzalnym stylu, nie odbierając Agnieszce roli pierwszej damy recenzji japońskiego DIY.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Yunau

    Chętnie zobaczyłabym taki filmik na twoim kanale :D zawsze coś innego ^.^