Jemy oczami bardziej niż nam się wydaje

Ile razy słyszeliście stwierdzenie „jemy oczami”? Jestem w stanie się założyć, że każdy z was przynajmniej raz w życiu. Jeśli nie od najbliższych, którzy marudzili, że risotto wygląda jak papka, to na pewno przeczytaliście to gdzieś w jakimś cudownym artykule o odżywianiu.

Traktujemy to stwierdzenie jak utarty frazes, tymczasem nie zdajemy sobie w ogóle sprawy z tego, jak wiele jest w tym prawdy i jak bardzo walory sensoryczne jedzenia wpływają na nasze samopoczucie, zdrowie i preferencje. Zobaczmy, co na ten temat mówi nauka.

Jemy oczami

Walory sensoryczne to takie, które odbieramy za pomocą naszych zmysłów. W przypadku analizy sensorycznej jedzenia opisuje się parametry każdego produktu i półproduktu, z którego przygotowywane jest danie, za pomocą określonej skali. Oceniany jest wygląd, zapach, smak, a ostatnio coraz większą wagę przywiązuje się także do tekstury jedzenia – wszystko po to, by ocenić zdolność danego produktu do wpływania na nas i nasze wybory.

Dzięki tym zależnościom marketingowcy zacierają ręce – odpowiednie dodatki do żywności mogą znacznie zmieniać nasz odbiór produktu odwołując się do instynktów zaprogramowanych przez naturę, jednak potrzeba upiększania jedzenia pierwotnie wcale nie wzięła się z chęci zwiększenia sprzedaży, a co za tym idzie również zarobków.

Jabłko jabłku nierówne

Do opisania tego zjawiska łatwo jest się jednak posłużyć zwyczajnym marketingowym przykładem. Nie od dziś wiemy, że bardziej skłonni jesteśmy do kupienia jabłek o błyszczących skórkach niż tych matowych, bananów idealnie żółtych i bez plamek i ananasów z pachnącą „dupką” zamiast tych pozbawionych jakiegokolwiek zapachu. Gdy do wyboru mamy tę samą potrawę w dwóch odsłonach – ładnej i brzydszej, od razu sięgniemy po ładniejszą, nawet się nie zastanawiając nad tym, że do ich przygotowania użyto takich samych składników i poddano je tej samej obróbce, co oznacza, że wartości odżywcze z posiłku pozostaną identyczne.

Z powyższych powodów zachowanie walorów sensorycznych produktów znajdujących się w sklepach jest, tuż obok zachowania świeżości i przydatności do spożycia, głównym zadaniem producentów opakowań. Okazuje się bowiem, że spożycie produktów źle wyglądających, mających nietypowy kolor, zapach lub smak potrafią zupełnie niezależnie od nas wywołać silne reakcje fizjologiczne, nie tylko powodując awersje do spożywania ich w przyszłości, ale mogących spowodować nasze złe samopoczucie, a nawet pogorszenie przyswajania składników odżywczych z tego pokarmu. Nawet, jeśli zmianom uległy tylko cechy zewnętrzne, niepowodujące niezdatności produktu do spożycia.

Unikanie niestrawności

Ciekawe jest to, że powyższe zjawisko odnosi się także do naszych wyborów dotyczących jakości jedzenia, które zamierzamy zjeść. Badania pokazują, że smak potraw, po których czujemy się dobrze i mamy wrażenie, że działają korzystnie na nasze zdrowie staje się bardziej pożądany, podczas gdy smak wywołany pokarmem, po którym czuliśmy się źle, odczuwaliśmy dyskomfort, trafia na czarną listę i będziemy mniej skłonni sięgać po niego w przyszłości. Testy przeprowadzone na zwierzętach w warunkach laboratoryjnych wykazywały, że po doświadczeni konkretnego skutku zjedzenia określonego typu jedzenia, obiekty badań potrafiły wybierać samodzielnie pokarm, który będzie w stanie chociażby uzupełnić niedobory witamin w ich organizmach.

Chociaż dieta ludzka jest bardziej urozmaicona, a naszymi wyborami kierują z pewnością dużo bardziej skomplikowane mechanizmy, świadomość tego, że jemy oczami bardziej niż nam się wydaje, pozwoli wam zaufać nieco bardziej waszej intuicji w kwestii wyborów żywieniowych i sprawić, że zdrowe jedzenie nie będzie przykrą koniecznością, a świadomie wybraną preferencją w kontekście poprawy waszego zdrowia i samopoczucia :)

Źródła

 

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.