Jestę raperę, znaj moje imię

Od razu zaznaczę, że w temacie nie siedzę i moja niewiedza nie wynika z ignorancji, lecz z czystego braku zainteresowania tym rodzajem muzyki. Ale, ale! Ponieważ mój narzeczony raczy się takimi utworami co jakiś czas, niekiedy jestem zmuszona do wysłuchania popisów raperów maści wszelakiej. I właśnie podczas takiego jednego seansu, rzuciło mi się w oczy wyraźnie pewne zjawisko. Pogrzebałam głębiej, okazało się, że zjawisko wcale nie jest jednostkowe – powiedziałabym raczej, że powszechne.

Przesłuchajcie sobie te dwa utwory. Chociaż po kawałku, wprowadźcie się w klimat, nastrójcie odpowiednio, a może odpowiedź sama nasunie się wam na myśl.



Jesteście już ze mną? To dobrze. Podczas słuchania zapewne choć część z was zwróciła uwagę na to, co śpiewają wykonawcy. I że wśród wielu innych słów, w obu przypadkach znalazły się imiona i nazwiska/pseudonimy artystów. Jak to mawiają teraz internety: przypadek? Nie sądzę. Pogrzebałam, poszperałam. Przy okazji następnej sesji relaksu przy rapie, przyuważyłam tendencję do wyśpiewywania swoich ksywek jako coś powszechnego. Bo robi tak dużo innych osób.

Wracam tu do tego, co pisałam na początku – mnie ten gatunek muzyki nie kręci w ogóle, podoba mi się co nieco, ale nie żebym słuchała maniakalnie, przez co kompletnie nie rozumiem tego stylu. Po kiego grzyba oni informują słuchacza o tym, jak się nazywają, skoro słuchacz jeśli ich słucha to albo ma wielkimi literami napisanego wykonawcę w tytule filmu z youtuba, który ogląda, albo ma płytę wykonawcy (więc wie, czyją ma płytę), albo usłyszał przed utworem jebitną zapowiedź spikera w radiu?

Dlatego proszę was bardzo, kochani, o pomoc! Podajcie przykłady, gdzie pseudonimów raperów w ich utworach jest więcej. I niech mi ktoś obeznany w temacie wreszcie wytłumaczy, o co tu chodzi, bo ta nieświadomość zabija mnie z każdym dniem coraz bardziej.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Kryniuu

    Mnie bardziej bawi, że Cleo-Donatan. Byli w trasie koncertowej z jedną piosenką :D ‚My Słowianie”

    • Serio? Ale że jak to, wyszli, zaspiewali Słowian i pojechali? :D

      • To może ja się wtrącę. WOŚP. Bydgoszcz. Masa ludzi, którzy przyjeżdżają na koncert Donatana i Cleo. Wcześniej jest jeszcze Mesajah i jacyś inni wykonawcy, którzy są tak troszkę supportem dla tamtej dwójki. Oczywiście muszą się spóźnić. W ramach rekompensaty rzucają w publiczność płytą. Szczęśliwiec jest tylko jeden. Donatan mówi, że Cleo jest chora, ma coś z gardłem, ale mimo wszystko uraczy nas swoim śpiewem. Wszyscy się cieszą, no bo po to czekali dwie godziny na mrozie. Zaczyna się „My słowiane”, jest zabawa, wszyscy tańczą, śpiewają, bawią się świetnie. Piosenka się kończy, wraca na scenę Donatan ze słowami: „Dzięki wielkie za zabawę Bydgoszcz, Dobranoc!” …

        Jak zapewne możesz się domyślić, wszyscy zaczęli się rozchodzić wkurwieni (przepraszam, ale to jest najtrafniejsze określenie), ale w sumie czego się spodziewali. Ja na nic więcej nie liczyłam, więc się nie zawiodłam, ale większość ludzi stwierdziła, że ma ich po prostu głęboko gdzieś…

      • Kryniuu

        Jak to było to nie wiem, ale wiem, że byli w trasie koncertowej z jedną piosenką :D

  • Yunau

    z tego co kiedyś przyuważyłam britney spear też mówiła swoje imię w którejś piosence, a przecież nie rapuje…