Karczma litewska w Sejnach

Są takie wspomnienia, od których cieknie ślinka na samą myśl. Posiłek w Karczmie Litewskiej w Sejnach właśnie do takich wspomnień należy. W ciągu naszego tygodniowego pobytu na suwalszczyźnie mieliśmy okazję jeść tam dwa razy i za każdym razem wychodziliśmy najedzeni, szczęśliwi i śpiący. Wszak wiadomo, że po dobrym posiłku najbardziej wskazana jest drzemka.

Lokal nie zmienił się chyba od wielu lat. Kiedy pierwszy raz odwiedziliśmy go jakieś 11 lat temu wyglądał dokładnie tak samo. Obsługiwały nas równie serdeczne i uśmiechnięte kelnerki, a jedzenie było tak samo pyszne. Chociaż osobiście nie należę do fanów kuchni z tego regionu i nie jestem smakoszem kiszek ziemniaczanych, kartaczy ani soczewiaków, na uwagę każdego zasługuje przepyszny rosół z kołdunami. Idealnie tłusty, idealnie doprawiony, po prostu perfekcyjny. Narzeczonemu smakowały czenaki, czyli coś w rodzaju gulaszu, dania jednogarnkowego, ale dla mnie był troszeczkę zbyt ostre. Co kto lubi.

DSC_4088

Na przystawkę wybraliśmy chleb ze smalcem. Przyznam, że chlebek był w smaku wyjątkowy. Domowy, ciężki, na dobrym zakwasie, idealnie dopełniał smak smalcu. A fanem smalczyku jestem przeogromnym, mogłabym nie jeść nic innego (no dobra, pewnie po jakimś czasie by mi się znudził, ale ćsii).

DSC_4092

Moim daniem głównym była pierś z kurczaka zawijana z boczkiem, papryką i pieczarkami. To był strzał w dziesiątkę, nie tylko od strony wizualnej (przekrojona na pół, idealnie kolorowa pierś była po prostu tak śliczna, że szkoda jeść), ale też pod względem smaku. Bardzo lubię paprykę w różnych daniach tego typu, dodaje fantastycznej chrupkości. Jeśli dodać do tego idealnie chrupką panierkę… palce lizać. Naprawdę! Dlatego polecam to danie, jeśli ktoś nie przepada za kuchnią litewską, a chce spróbować czegoś dobrego.

DSC_4094

Moja mama jest przeogromną fanką golonki – nie mogła się powstrzymać. Mięso było idealnie kruche, rozpływające się w ustach i nie tak bardzo tłuste, jak potrafią być golonki. Według mnie to działa tylko na plus – za dużo tłuszczu to dla mnie sensacje żołądkowe przez pół dnia.

Karczma jest nie tylko lokalem, gdzie zjemy bardzo dobrze, ale też miejscem szczycącym się bardzo niskimi cenami. Za bardzo sycący obiad dla trzech osób wraz z napojami zapłaciliśmy około 80 zł, przy czym jedna z osób oczywiście zamówiła także zupę, a dwie piły pyszne piwo regionalne. Jeśli będziecie w okolicy, koniecznie zajrzyjcie do tego miejsca, bo polecam i podpisuję się pod tym pięcioma łapkami.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Yunau

    Teraz powiedz to wegetarianom xd

    • Ja wegetarianką nie jestem i w 90% przypadków uważam to za oszołomstwo (z wyjątkami rzecz jasna), ale wegetariańskie potrawy też tam są ;)