Dlaczego każdy powinien obchodzić Dzień Dziecka?

Mamy już trzeci dzień czerwca, co znaczy, że dwa dni temu mieliśmy Dzień Dziecka i słychać było wszem i wobec ogłaszane deklaracje „Mam XX lat, ale wciąż obchodzę Dzień Dziecka!”. I ja im przyklaskuję, przytupuję i w stu procentach się z nimi zgadzam. Bo każdy z nas jest czyimś dzieckiem. Każdy z nas zajmuje jakieś szczególne miejsce w sercu choć jednego z rodziców.

Ja mam lat 20 (no dobra, jeszcze brakuje mi całych piętnastu dni do pełnej dwudziechy, ale…) i wciąż obchodzę Dzień Dziecka. Może dlatego, że bardzo dobrze żyje mi się z moimi rodzicami i zawsze cieszę się, że jestem ich dzieckiem. Nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek tego żałowała albo myślała, że fajnie byłoby, gdybym była siostrą Kaśki albo Zośki i miała takich rodziców jak one. Może takie wychowanie, w miłości, zrozumieniu i raczej kumpelskich relacjach dało mi tego wewnętrznego dzieciaka, którego pielęgnuję i wyrastać nie zamierzam – przepraszam, świecie.

Ten wewnętrzny dzieciak daje nam odrobinę szaleństwa w poukładanym życiu. Szwedzi mówią o szukaniu okienka w kalendarzu, tak bardzo wszyscy mają zaplanowany czas. Co do minuty, sekundy. Śniadanie, szkoła, praca, dom, lekcje, spanie. Śniadanie, szkoła… I tak w kółko. Do tego stopnia, że gdy przychodzi moment, w którym wreszcie możemy odetchnąć, zrobić coś ciekawego, odkrywczego i pasjonującego, zwyczajnie nam się nie chce. Bo wolimy robić nic, zamiast robić coś. I zaprawdę powiadam wam – tylko ten wewnętrzny dzieciak uratuje was od nudy!

Pielęgnujcie tego bobasa. On daje wam równowagę i zapewnia psychiczny komfort. Pozwala realizować marzenia i plany, ruszyć tyłek i po prostu chcieć. Dlatego dziś, dwa dni po Dniu Dziecka mówię wam – obchodźcie go najlepiej aż do śmierci i dokarmiajcie swoje wewnętrzne dziecko kilogramami tęczy i czekolady, a na pewno odwdzięczy wam się szczęśliwym, choć możliwe, że obfitującym w zloty i upadki życiem.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Yunau

    Heh, karmię moje wewnętrzne dziecko mnóstwem czekolady, aż się dziwię że nie ważę 100 kg :o a bobas jak był tak jest ;-; nie fię czy to dobrze ale…

    • To świetnie! Bobas ma być bobasem :D

  • Ja dzień dziecka bawiłam we Francji, podobnie jak moje urodziny, które były wczoraj.
    I tak jak się powinno pochłonęłam kilka croissantów i pain’ów au chocolat’ów i jestem zadowolona :)

    Spóźnione ale wesołego dnia dziecka.