Lato, przyjdź!

Lato! Przyjdź do mnie! Przegoń tę nieznośnią zimojesień. Nikt nie potrzebuje zimy. Nikt nie potrzebuje jesieni. Zostań z nami, zostań ze mną i nie odchodź. A jeśli musisz odchodzić, zabierz mnie ze sobą, choćby na drugi koniec świata. Możesz mi opłacić hotel na Hawajach, przeloty i ofertę all inclusive. Chętnie przyjmę chłodną colę z palemką, która pomoże mi znieść Twoje kapryśne upały. Przyjdź, błagam, bo zamarznę!

Zauważyłam jakiś czas temu, że pogodowe narzekania Polaków są rok w rok tak przewidywalne, że właściwie szkoda ludzkiej energii na powtarzanie hasełek, skoro i tak każdy w tym kraju wie, co chce się przekazać. Narzekamy na wszystko. A na pogodę przede wszystkim, bo tu nie ma namacalnego winnego, który może zripostować nasze niewybredne uwagi. Pogoda się nie obroni, chyba, że dowali nam śnieżną zamiecią w twarz. Albo huraganem. Tylko, że pogoda jest biedna, bo nie wie, że im bardziej chce nam dopiec, tym więcej się musi nasłuchać.

Na co narzeka nasz naród? Jest ciepło, więc jest ZA ciepło. Zimno – za zimno. Mokro to zbyt mokro, sucho za sucho, bo uprawy się marnują. Świeci słońce – mogłoby przestać bo, razi. Są chmury, mogłoby wyjść słońce. Wieje? Niech nie wieje. I tak w kółko.

Przyznam się bez bicia, sama narzekam. Ale tylko przez zimową połowę roku, której nie cierpię odkąd skończyłam lat osiem i mój organizm zaczął stanowczo marznąć podczas każdego sankowego i bałwankolepiącego wypadu. Śnieżne zabawy przestały sprawiać radość i zaczęła się mroźna katorga. Teraz z perspektywy kierowcy, zima wcale nie jest mniejsza katorgą. W trzech słowach – zimno, zimno i jeszcze raz najzimniej.

Lato! Przyjdź! Nigdy na Ciebie nie narzekałam. Nigdy nie mówiłam, że jest mi za ciepło, czy też za gorąco. Zawsze się cieszyłam ze słoneczka, które dla mnie świeciło. No, popijałam tę chłodną colę, ale nie dlatego, że było gorąco. Po prostu lubię colę. Uwielbiałam rozgrzany asfalt i chodniki, a nawet upał w MPK. To jak z tym hotelem na Hawajach?

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • TheHopeakettu

    Ja z kolei każdemu cepowi powtarzam, wole 40 – 50 stopniowe upały, bo wówczas można iść na zimną cole, niż -20 stopniowe niespodzianki, gdzie jedynym miejscem spotkań to chyba piec, albo jakiś grzejnik. Ahh.. Zapomniałaś jeszcze napisać, w grudniu-styczniu-lutym ZIMA ZASKOCZYŁA KIEROWCÓW!!!! :)))

  • ala

    Ja uwielbiam lato, ale zimę też! Oczywiście ze śniegiem i małym mrozem, a nie taką jak teraz (+10 stopni? Serio?!) Jak tak mają wyglądać najbliższe miesiące, to wyjeżdżam na Hawaje również :D

  • Ala <3

    Bardzo nie lubię tegorocznej zimy :/ Wolałabym lato, choć pewnie wtedy zmienie zdanie ;)