Magia Ziemi Kłodzkiej

Tego filmu miało tu nie być. To miał być kolejny daily vlog, w którym opowiadam o swoim niezbyt ciekawym życiu tym, których ono interesuje. Jednak z daily vloga zrobiłam nieświadomie małą wycieczkę krajoznawczą po miejscach, które stanowiły nieodłączny element mojego dzieciństwa i postanowiłam, że nie będzie to zwykły daily vlog, ale króciutki przewodnik po Ziemi Kłodzkiej, która do zaoferowania turystom ma nadzwyczaj dużo atrakcji.

3-2119

Wyjazd był mocno weekendowy, bo gdy pojawiłam się w Lądku Zdroju w sobotę rano, tak w niedzielę późnym popołudniem spacerowałam po wrocławskim centrum handlowym w poszukiwaniu wymarzonej torebki i dżinsów. Zamiast dżinsów kupiłam rzecz jasna dresy, ale to już zupełnie inna bajka.

Czasem można odnieść wrażenie, że te rejony są jakieś takie… smutne. To chyba dobre słowo. Wszystko albo popada w ruinę, albo dopiero się remontuje. Wydaje się też, że ludzi tak jakby tam brakuje. Moja ukochana kawiarnia, która zawsze prosperowała rewelacyjnie była zamknięta i nie ukrywam, troszkę się tym faktem rozczarowałam. Tłoczniej zrobiło się dopiero w Kłodzku i to pewnie też z okazji trwającego Jarmarku Fortecznego, na który przez przypadek się załapaliśmy.

Kłodzko,_widok_z_twierdzy

Mimo tych drobnych wad, kocham Dolny Śląsk i kocham Ziemię Kłodzką. Za moje dzieciństwo, za klimat, za jajeczną wodę w Wojciechu w Lądku, za piękne Arboretum i nawet Kłodzko kocham za ten jarmark, na którym jest dokładnie to samo, co na każdym wrocławskim jarmarku.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.