Mąka kokosowa a mąki zbożowe – różnice

Mąka kokosowa staje się coraz bardziej popularna, a co za tym idzie, również łatwiej dostępna. Internet wręcz kipi przepisami z jej wykorzystaniem, ale zauważyłam, że zapomina się o pewnych cechach odróżniających tę mąkę od mąk zbożowych, które drastycznie zmieniają zachowanie się potraw.

Przede wszystkim, odpowiedzmy sobie na pytanie – z czego powstaje mąka kokosowa? Po otworzeniu kokosa i wylaniu z niego wody kokosowej, pozostały miąższ poddaje się suszeniu i uzyskuje się tak zwaną koprę (czyli po prostu suchy miąższ kokosa). Następnie ekstrahuje się z niej olej, można również uzyskać z niej mleko kokosowe. Dopiero tak przerobiona kopra trafia do produkcji ostatniego ogniwa łańcucha – mąki.


→ Zobacz także: Tajemnice oleju kokosowego


Mnie osobiście w mące kokosowej zaciekawił jej lekko kokosowy aromat – wyczuwalny, ale nie przytłaczający. Zdziwił mnie natomiast zupełny brak smaku, który w mojej wyobraźni sam produkował kolejne porcje rafaello. Niestety, to tak nie działa i sama mąka kokosowa deseru nie czyni.

Z popularności mąki kokosowej na pewno cieszą się alergicy, gdyż jest to produkt w 100% gluten-free. Mało tego, dzięki niskiej zawartości węglowodanów jest polecana w diecie niskowęglowodanowej, a ponad to, zawiera dużo więcej błonnika niż przeciętne mąki zbożowe. I tu właśnie jest pies pogrzebany – ta właśnie cecha powoduje fiasko wszystkich kulinarnych eksperymentów.

Błonnik to nazwa ugruntowana w dietetyce oznaczająca nic innego jak włókno pokarmowe. Zbudowany jest głównie z celulozy, hemiceluloz i ligniny (substancji niepolisacharydowej) i oczywiście wszyscy go znamy, bo trąbi się o jego zbawiennym wpływie na nasz układ pokarmowy na każdym kroku. To właśnie on ma olbrzymie zdolności absorpcji wody i dzięki niemu czujemy się pełni nawet po małym posiłku, ale składającym się z produktów w niego bogatych.

Mąka kokosowa ze względu właśnie na wysoką zawartość błonnika chonie wodę jak gąbka. Przez to nie można jej stosować w kuchni jako stuprocentowego zamiennika mąki zbożowej. Modyfikując przepis na pewno należałoby dodać znacznie więcej mokrych składników, a i to nie gwarantuje pełnego sukcesu – wszelkie placuszki i pancakes na mące kokosowej są przepyszne, ale z kolei bardzo łatwo kruszą się i rozpadają na patelni podczas smażenia. Potrzeba wprawnej ręki i dobrego oka do proporcji składników w cieście.

Wypieki na mące kokosowej nie rosną tak wysoko jak na mąkach zbożowych. Są cięższe i bardziej zbite. Dlatego często zaleca się, by tylko do około 20% mąki podmienić na tę z kokosa (dodając przy tym równą objętość wody), a resztę pozostawić niezmienioną. Dzięki temu obniżymy indeks glikemiczny potrawy, przy jednoczesnym zachowaniu większości jej właściwości (głównie konsystencji).

Mam nadzieję, że jeśli jeszcze ktoś z was zastanawia się nad spróbowaniem mąki kokosowej w swojej kuchni, po lekturze tego wpisu będzie miał większe pojęcie o błędach, jakie możemy popełnić, przy jednoczesnej zwiększonej świadomości ilości dobroci, jakiej ten produkt nam oferuje.

Przy okazji chciałabym was serdecznie zaprosić na nowopowstałą grupę czytelników bloga, gdzie możecie porozmawiać o filmach, serialach, książkach, zdrowym stylu życia, podróżach i dobrze bawić, poznając się wzajemnie i integrując :)

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.