Urodzinowe „Mamma mia!” w Romie

Osiemnasty dzień czerwca to dzień dla mnie wyjątkowy, bo są to moje urodziny. I chociaż zawsze są świetne, powrót po długim czasie do Teatru Muzycznego Roma w Warszawie na pierwsze spotkanie ze spektaklem „Mamma mia!” był po prostu wymarzonym prezentem. Zwłaszcza, że upolowałam sobie rząd pierwszy i zasiedli w nim razem ze mną moi rodzice i Tomek.

Teatr Roma słynie z wielkiego rozmachu swoich produkcji. Chociaż zdecydowanie wolałam klimaty sprzed kilku lat, gdy na deskach gościł „Upiór w Operze” i „Les Miserables”, a „Deszczowa Piosenka”, choć świetna, nie zachęciła mnie by obejrzeć ją po raz kolejny (i kolejny, i kolejny, jak to miało miejsce w przypadku pierwszych dwóch), bardzo byłam ciekawa jak wypadnie „Mamma mia!” – musical wciąż nie w moim klimacie, ale przynajmniej z genialnymi piosenkami zespołu ABBA. Nie zawiodłam się. Powiem więcej – to był przepiękny wieczór.

roma_mamma_mia_fot_kajus_w_pyrz-15

Przede wszystkim niespodzianką było to, że akurat w moje urodziny wypadał 100. spektakl i przewidziane w związku z nim atrakcje. No dobra, nie chciało mi się wypełniać kuponu do losowania, więc w sumie tylko obejrzałam zwycięzców, ale nie to się liczyło najbardziej. Uwertura bardzo pomysłowa. Motyw z wycieczką aktorów na grecką wyspę trafiony, chociaż pewnie można było to rozwiązać w inny sposób, mniej oczywisty (widać bowiem bardzo wyraźnie, że wpływ na ten początek miał wybór sponsora – PLL LOT).

Bardzo podobała mi się scenografia, po raz kolejny wykorzystująca słynne szwedzkie platformy sterowane laserowo (zakup z okazji premiery Les Mis), a tło stanowiły piękne animacje na olbrzymich ekranach, które nadawały całej produkcji niesamowity, wakacyjny klimat. Choreografie zostały dopracowane w stu procentach i mam wrażenie, że tam po prostu wszystko grało.

Bardzo ucieszyła mnie obsada spektaklu, bo trafiłam praktycznie na wszystkich, których chciałam zobaczyć w ich rolach, a nawet jeśli byłam kimś z początku zawiedziona, szybko nadrabiał w moich oczach. Przede wszystkim uważam, że duet Tania – Rosie był genialnie zagrany, szczególne brawa należą się Monice Rowińskiej w roli Rosie, która brawurowo wykonała piosenkę „Take a chance on me” – to była mocna scena. Oprócz tego wielki szacunek dla Jasia Bzdawki, który wcielał się w rolę Harry’ego. Jak napisałam na Instagramie, był idealnie spontaniczny, a raczej „spontaniczny”, świetnie odegrał zagubienie w nowej roli, a „Our last summer” było piękne nie tylko dlatego, że to jedna  z moich ukochanych piosenek.

roma_mamma_mia_fot_kajus_w_pyrz-29

Nie mogłabym tutaj nie wspomnieć o Dariuszu Kordku, którego pamiętałam jeszcze z „Deszczowej” i wywarł na mnie ponownie bardzo pozytywne wrażenie. Miłym obsadowym zaskoczeniem był tu Robert Rozmus. Pierwszy raz miałam okazję widzieć go na teatralnych deskach i jest tak samo dobry, jak o nim ludzie mówią. Pełen umoru, utalentowany, a przede wszystkim bardzo sympatyczny człowiek, który ciężko pracuje na swój sukces. Jestem też pełna podziwu dla tancerzy, którzy musieli wykonać brawurowe, bardzo energiczne i widowiskowe układy, wśród nich wyróżniała się bardzo wyraźnie Agnieszka Mrozińska-Jaszczuk, która w pewnych momentach dostawała ADHD. Taka drobna dziewczyna, a tyle zapału!

Jeśli jeszcze się zastanawiacie, czy warto iść na „Mamma Mia!”, to ja się łapię za głowę i zastanawiam, na co jeszcze czekacie. Oczywiście, ze warto!

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Fabiennka89

    Kto grał Sophie, jeśli pamiętasz? Ja byłam w zeszłą sobotę i grała Zosia Nowakowska, moja ulubiona aktorka musicalowa. Dzięki niej „Metro” miało swój urok, a teraz również „mamma mia!”. Bardzo podobała mi się również Beata Olga KOlwalska w roli Tanii <3 Niestety Roberta Rozmusa nie było, a wielka szkoda :(

    • Paulina Łaba :D Żałowałam, że nie trafiłam na Zosię, bo uwielbiam jej głos i miałam nadzieję, że ją w tej roli zobaczę ;D

      • Fabiennka89

        To Ci powiem- poluj na Zosie, bo warto. Ja mialam mega farta, bo akurat bylam w Polsce na weekend (chcialam isc juz w zeszlym roku na Mammia Mia, przed moja przeprowadzka do Anglii, ale nie mialam czasu) i jak zobaczylam na stronie obsade na sobote, to musialam kupic bilety! Zosia jest jedyna aktorka, ktorej w musicalu nie przepuszcze, najlepszy glos na swiecie <3