Co mówią Szwedzi o Eurowizji?

Mówi się czasami, że Szwedzi kochają bardzo mocno tylko dwie rzeczy – żużel i właśnie Eurowizję. W czasie eliminacji konkurs gromadzi ogromną widownię przez telewizorami i tłumy w halach koncertowych. Można powiedzieć, że w Szwecji za Eurowizją się szaleje!

Z Eurowizją kojarzy się oczywiście Melodifestivalen, a pieszczotliwie w skrócie Mello. Nie należy jednak go mylić już z samym występem finałowym. Szwedzi uczynili z festiwalu eliminacje do głównego konkursu, ale jest to osobne, wielkie wydarzenie, podczas którego odbywają się serie koncertów w różnych miastach. Przypomina to nieco drabinkę meczową – najlepsi z pierwszych koncertów mierzą się w końcu w ostatnim, by ostatecznie wyłonić reprezentanta.

Nie zawsze jednak tak było. Na samym początku reprezentanta wybierano podczas jednego koncertu, a głos należał do jury. Forma festiwalu, jaką znamy teraz, narodziła się w 1999 roku (a warto wiedzieć, że pierwszy raz w Eurowizji Szwecja brała udział w roku 1959!).

Do największych sukcesów Szwecji na Eurowizji niewątpliwie należy czwarte miejsce podczas debiutu, jakie zajęła Alice Babs z piosenką Lilla sjtärna:

Oprócz tego, Szwecja aż sześciokrotnie (!) stawała na pierwszym miejscu podium, w tym raz oczywiście rok temu (reprezentantem był Måns Zelmerlöw z piosenką Heroes) i w 1974 roku, kiedy tak wysoko zaszli po raz pierwszy dzięki… zespołowi ABBA z piosenką Waterloo!

Finały w Szwecji były w związku z tym organizowane oczywiście sześciokrotnie, trzy razy w Sztokholmie, dwa razy w Malmö i raz w Göteborgu. Co ciekawe, to właśnie podczas szwedzkiego finału po raz pierwszy wprowadzony został tak zwany televoting, czyli głosowanie widzów – miało to miejsce w 1997 roku (całkiem niedawno, prawda?).

Do tej pory Szwecja wzięła udział w 56 konkursach. Dlaczego nie w 59? Trzykrotnie bowiem nie wystawiła reprezentanta! W roku 1964 z powodu strajków, w 1970 z powodu bojkotu konkursu, gdyż rok wcześniej aż cztery państwa zremisowały na pierwszym miejscu, a w 1976 roku z powodów ekonomicznych – Eurowizja pochłania bowiem gigantyczne pieniądze i jest niezłą maszynką zarówno do zarabiania, jak i wydawania pieniędzy.

Melodifestivalen jest jednym z najchętniej oglądanych programów w szwedzkiej telewizji SVT. Podczas wyboru reprezentantów cała Szwecja szaleje nawet mocniej niż my, Polacy, gdy czekaliśmy na kolejne zwycięstwa Adama Małysza na skoczni narciarskiej.

Występ artysty na Eurowizji może go wynieść nad niebiosa albo pogrążyć do tego stopnia, że jego nazwisko nigdy więcej nie padnie w szwedzkich mediach. Wie coś o tym chociażby Monica Zetterlund, która wykonała balladę En gång i Stockholm, bo zdobyła spektakularne zero punktów (mniej niż Michał Szpak od jurorów w tym roku – da się!).

Eurowizja w Szwecji to wielka sprawa. Do tego stopnia, że Szwedzi tworzą piosenki także innym krajom, gdyż w regulaminie nie ma zapisów na ten temat. To wielki przemysł rozrywkowy, który przyciąga tłumy przed telewizory i porywa ich w festiwalowe szaleństwo.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.