Najlepsze sushi tylko w Modosie

Na wyjazd do Elbląga czekam nie tylko dlatego, że fajnie czasem spotkać się z teściową mieszkającą na drugim końcu Polski. Mam tu takie miejsce, do którego wpadam tak często, jak tylko pozwala mi czas i różne takie inne czynniki. Jest to restauracja Modosa przy ul. Rzeźnickiej. Takiego sushi, jakie zjecie tutaj, nie znajdziecie chyba nigdzie w Polsce. A już na pewno nie w tej cenie.

Nie wiem, jak wyglądają tu zestawy sushi, bo po prostu się nie opłacają. Nie wiem, jak wyglądają tu zwykłe obiady, bo najbardziej lubię sushi. Ja koszystam z Kaiden Sushi. W dni powszednie w godzinch 12.00-17.00 płacę 35 zł, siadam przy taśmie i łapię nadjeżdżające talerzyki z kawałkami sushi aż mi żołądek pęknie. Jest jeszcze opcja wpaść od 18.00 do 23.00 za 49 zł. W weekendy zjemy taryfę droższą przez cały dzień. Jest ona bardziej urozmaicona, chociaż wydaje mi się, że tylko w teorii, bo mistrzowie sushi (dam sobie głowę uciąć, że to Japończycy ;P) są tak kreatywni, że zawsze czarują cuda.

12820619144_d330475725_b

Byłam na Kaiden Sushi już jakieś siedem-osiem razy w ciągu mojej przyjaźni z Modosą i oprócz stałego pojawiającego się repertuaru (czyli czwóreczek maki, pojedynczych futomaki, maki w tempurze na ciepło, nigiri, owocowych galaretek i słodkich owoców), pojawiaja się różne ciekawostki, takie jak na przykład sushi zawinięte w coś w rodzaju naleśnika zamiast glonów, słodkich orzeszków na deser, a nawet ośmiorniczek w pikantnej zalewie (te wyglądają trochę przerażająco, ale narzeczony potwierdza, że są bardzo dobre).

12820656584_050ab27d1e_b 12820316555_f975487e9c_b

Mnogość tego, co dostaniemy na miejscu może na początku przytłoczyć – fakt. W dodatku jeśli wpadniemy do Modosy na Kaiden pierwsi, może się zdarzyć, że chwilę poczekamy na pierwsze sushi, ale czas umili nam pyszna zupka miso. Przyznam szczerze, jadłam ją raz i była świetna, ale ja po prostu za miso nie przepadam.

12820311133_20105f3027_b 12820224305_df1ddf7099_b

Bez żadnych wątpliwości mogę miejsce polecić za wszystko. Przemiłą obsługę, z przeogromnym poczuciem humoru, klimat, wystrój i przede wszystkim – najlepsze sushi, jakie kiedykolwiek jadłam (a jadłam, jadłam…).

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Emily

    Ojej, a ja właśnie niedawno byłam na kursie i robiłam te omletowe sushi, które też pierwszy raz widziałam na oczy! Jeśli jesteś zainteresowana to zajrzyj, bo napisałam o tym post :)

    lavender-wreath.blogspot.com