Nie lubię bzykania

Denerwuje mnie jak nic innego. Bzykanie. Przysięgam, nie cierpię, nie lubię, tępię jak tylko mogę. Od małego.

Ogólnie moje reakcje są dwie. Albo sztywnieję, albo w panice uciekam. I naprawdę nie wiem, która z reakcji jest gorsza. Z jednej strony dobrze jest zesztywnieć, wtedy mniejsze szanse na zezłoszczenie bzykacza. Z drugiej strony chciałoby się znaleźć jak najdalej od źródła problemu, więc ucieczka wydaje się być znakomitym pomysłem. Jak żyć?

Pszczoły, osy, trzmiele… Nadeszło w końcu lato, ciepło się zrobiło, to i bzykacze obudziły się do życia. Lata tego całe mnóstwo wokół domu i o tyle, o ile ładnie wyglądają na zdjęciach i filmach, tak przy spotkaniu w cztery oczy nie za bardzo mamy o czym rozmawiać. O kontakcie fizycznym nawet nie wspominam, bo zwykle kończy się bolesnym ugryzieniem, użądleniem i traumą do końca życia.

Pamiętam pierwszy razy, gdy zostałam ugryziona przez osę. Było lato, ale w domu chodziłam w kapciowych mokasynach (taki dom – w lecie zimno, w zimie gorąco). No i wzięłam sobie poranny, orzeźwiający prysznic, wychodzę na dywanik, wycieram się dokładnie, wkładam butki, idę parę kroczków do umywalki i czuję, że mnie coś gniecie. Jakby igła z choinki bożonarodzeniowej się gdzieś w kapciu zawieruszyła i dawała o sobie znać. Dała raz, drugi, trzeci, aż tu nagle za czwartym razem zabolało trochę mocniej. Zrzuciłam z siebie buta, a na zewnątrz wytoczyła się nieco oszołomiona osa.

Wtedy nic mi się wielkiego nie stało, poszczypało troszkę, ale nie spuchło, nie bolało i nie dawało mi się zbytnio we znaki, ale jeśli jest się wnuczką mojej bardzo troskliwej babci, można nabawić się w ten sposób traumy na całe życie. Tyle się mówi o tych, co osy połknęli, ale jakoś nigdy nie zaleca się sprawdzenia, co siedzi w naszym bucie, zanim go ubierzemy, a to przecież tak bardzo istotne!

Mój drugi kontakt z osą miał miejsce kilka lat później, gdzieś między podstawówką a gimnazjum, jak mi się wydaje. Pojechałam z przyjaciółką i jej mamą do Wisełki (ostatnio o niej głośno w telewizji, bo jakiś wypadek był – wy zapamiętajcie, że jest tam przepięknie, mega spokojnie i do większego miasta też blisko, na wypadek chęci zrobienia większych pamiątkowych zakupów lub poimprezowania do białego rana). Mieszkałyśmy w domku, na najwyższym piętrze w pokoju z poddaszem, na którym stało podwójne łóżko. I to była jednocześnie nasza sypialnia, gdzie miałyśmy swoje walizki, ciuchy i książki.

Wyobraźcie sobie, jak zrozpaczona byłam, gdy wchodząc na to nasze poddasze, chcąc zabrać jedynie bluzę i portfel na wyjazd do Świnoujścia, trzymając się poręczy przy schodach… ugryzła mnie osa. Ot, siedziała sobie na tej poręczy, a ja położyłam na niej rękę. A ugryzła mnie dokładnie między kciukiem a palcem wskazującym i to bolało jak skurczybyk. Cebula została przyłożona, wapno podane, jakoś przeżyłam, ale od tamtej pory moja trauma jest jeszcze większa, bo ból dokuczał mi przynajmniej przez kolejne 24 godziny.

Postanowiłam w związku z tym założyć taką naszą grupę wsparcia. Osoby, które nie lubią bzykania mogą się do niej zapisać i opowiedzieć swoje własne traumatyczne historie z tym związane. Będzie mi miło wiedzieć, że nie jestem sama z moim problemem.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Kryniuu

    Bzykanie lubie. xd
    Ja unikam bzyczenia :D

  • SidiXis

    OMG TAK.
    Myślałem, że jestem jednym z niewielu przypadków oso-pszczoło-kupo-pasko-nienawiści.
    Mój lękowstręt ma swoje podłoże za czasów małego farfocla, który za rodzeństwem boso wybiegł na trawę i akurat nadepnął na osę.
    Ból dla dziecka nie do zniesienia, stópka spuchła niemożliwie.Do tej pory nienawidzę – kiedy tylko zaczynam przed taką latającą paskowaną kupą uciekać, mam wrażenie, że mnie goni krok w krok.
    I hej! Też byłem w Wisełce! :D

  • Madzik

    Taak podzielam tą nienawiść… Pamiętam kiedy miałam chyba z 4 może 3 lata. Poszłam z mamą i bratem do sklepu z butami. Mama poszła z bratem zobaczyć dla niego jakiś butów, a ja usiadłam sobie na pufie i grzecznie czekałam na powrót mamy. Nagle skapnęłam się, że coś bzyczy mi nad uchem nie wiedziałam dokładnie co to jest, więc się tym nie przejmowałam, kiedy to nagle ta mała, wredna istota zwana osą dziabnęła mnie prawie w środek ucha. Matko jak to bolało (wydaje mi się, że nie tylko mnie ale też ludzi, którzy słyszeli moje wycie). Pamiętam jak długo mama musiała mnie przytulać i przykładać mi wacik do ucha żeby przestało boleć T.T Od tego czasu mam traumę do wszystkiego co lata, najgorszy jest tez mój odruch, którym zasłaniam sobie uszy jak tylko usłyszę jakieś bzyknięcie lub zobaczę tego cholernego owada. :D

  • Yunau

    Mnie nigdy nic nie ugryzło :D #lucky
    No, może nie licząc komarów, ale tak to miał chyba każdy :P
    Najbardziej nienawidzę kiedy w nocy muchy latają i brzęczą, a że jest gorąco to siadają i łaskotają mnie po odkrytym ciele -.- Irytujące to to w cholerę.

  • Krystian Leszczyński

    Mnie raz w łazience jak byłem młody, XD ;3 Osa, w brzuch :3 nie pamiętam czy bolało, raczej nie,, i nvm jak się to stało xD, ale wiem, że takie coś było XD.