Nie lubię „Władcy Pierścieni”

Pisałam wam już kiedyś, że fakt czytania przez nas jakichś książek nie może być powodem do umniejszania naszej wartości. Dzisiaj chciałabym wam powiedzieć, że fakt NIEczytania przez nas określonych tytułów również nie powinien nas dyskredytować. Na własnym przykładzie. Ciekawa jestem, ilu z was wzruszy ramionami stwierdzając, że kto co lubi, ilu będzie próbowało mnie jednak przekonać, a ilu napisze, że więcej tu nie zajrzy.

Każde słowo z tytułu tego wpisu jest prawdziwe. Nie lubię „Władcy Pierścieni”, nie lubię twórczości Tolkiena. Chociaż szanuję i rozumiem fanów jego dzieł, do mnie samej one najzwyczajniej w świecie nie trafiają. Z jednym małym wyjątkiem w postaci „Hobbita” – za nim nie szaleję, ale byłam w stanie przeczytać i nawet dobrze się bawić przy lekturze.

Wielu było już takich, co próbowali mnie namówić używając siły argumentu, a nawet argumentu siły do sięgnięcia po przygody Frodo Bagginsa. Przebrnęłam najdalej do połowy drugiego tomiszcza serii. A podejść miałam kilka, pięć lub sześć, jeśli mnie pamięć nie myli. Pierwsza książka szła nawet nawet. Nie jest to najłatwiejsza lektura ze względu na ciężki język i cholernie kiepskie wydania, w których dostrzegam umiłowanie do ciasno upchniętych wierszy i mikroczcionki. Schody zaczynały się właśnie w książce drugiej, kiedy to do mikroczcionki i zbyt małej interlinii dochodzi przestój w fabule, cisza przed burzą.

Jeszcze większe zdziwienie kieruję w stronę osób zakochanych w Silmarilionie. Tam dopiero dzieje się magia. Z tej pozycji rozumiem mniej niż z ulotki Rutinoscorbinu, naprawdę. A mimo wszystko mogę powiedzieć o sobie, że jestem człowiekiem oczytanym. Czytam dużo od czwartego czy tam piątego roku życia gdy nauczyłam się czytać, czytam różne gatunki, różnych autorów, raczej nie mam uprzedzeń do nikogo.

Po prostu pogodziłam się z faktem, że „Władca pierścieni” nie jest dla mnie.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Yunau

    No, ja nie czytałam ani Hobbita ani Władcy Pierścieni, ale oglądałam filmy i mi się podobały :3

    • Ja niezmiennie zasypiam przy każdej próbie obejrzenia filmów, więc od jakichś 2-3 lat już nie próbuję;D

  • Kisho Mori

    Rozumiem Cię, myślałem, ze jestem jedyna osoba na świecie,która nie lubi twórczości Tolkiena. W sumie oglądałem tylko filmy, ale one wystarczajaco mnie zniechęciły do czytania książek tego autora. Podobnie jak ty przeczytałem Hobbita. Książka nawet nawet, ale potwornie sie przy niej męczyłem.

  • Obejrzałam wszystkie części „Władcy Pierścieni”, a także wszystkie części „Hobbita”, jak i również przeczytałam. I co powiem?
    Filmy są bardzo dobrze zrobione. Kiedy widzę rubrykę reżysera z imieniem „Peter Jackson” nastawiam się na ponadprzeciętną produkcję.

    Hobbit to jedna z moich ulubionych książek. Uwielbiam jej klimat oraz styl napisania, chociaż to zależy od tłumaczenia. W moim przypadku była to Maria Skibniewska. Silmarillion to lektura dla osób, które potrafią czytać takie teksty. Ja niestety do nich nie należę – wiem, bo zabierałam się za tą książkę, ale poczekam jeszcze parę latek i może wtedy do niej wrócę.

    Czytam bardzo dużo, a twórczość Tolkiena i jego osoba zawsze mnie zachwycała, zachwyca i pewnie zachwycać będzie.