Nie taka „Niezgodna” straszna

Ostatnio dużo kulturalnych notek na blogu zawitało. Poczułam chyba wiosenną ochotę na skuteczne odchamienie się i jak na razie daję radę. Pamiętasz, jak pisałam o Niezgodnej? Niestety, do tej pory przeczytać mi się nie udało (nadrobię!), ale za to odwiedziłam Multikino. Film mogę podsumować w trzech słowach: kawał dobrej roboty. A po więcej, czytaj dalej.

Historia opowiada o młodej Beatrice, która żyje w postapokaliptycznym Chicago i przynależy do jednej z pięciu frakcji. Pewnego dnia, odbywa się test, który ma sprawdzić jej psychiczne predyspozycje i pomóc zdecydować, do której z grup się przyłączyć. Niestety, nie wszystko jest takie kolorowe – wynik testu nie był jednoznaczny, a bohaterka musi ukrywać prawdę przed całym światem.

1925353_467075493419180_1423889837_n

Przed pójściem na film, postanowiłam przeczytać kilka recenzji. Wystrzegałam się spoilerów jak ognia, więc o całej akcji miałam pojęcie bardzo blade. Tylko ten krótki początkek książki, plus ogólnikowe informacje, na przykład takie, że zobaczę wątek romantyczny. Czytałam też nawet recenzję wielkiego miłośnika serii, niestety niepochlebną. Zdania były naprawdę bardzo podzielone, kłócą się wszyscy i kłócą, a ja powiem – nie ma się o co kłócić, bo przyjemnie się ogląda.

Powiedzmy sobie szczerze – wybierając ten film, wybieramy pewien określony gatunek, który jest skierowany do określonej grupy docelowej i ten fakt narzuca producentom jakieś typowe dla gatunku ramy, poza które ciężko im wybiec. Kinematografia to jednak wielki biznes, dający dużo rozrywki, ale wciąż biznes i tak głośna ekranizacja musi się sprzedać. Wiele negatywnych opinii nie wynika z tego, że film jest według tych ludzi słaby, ale właśnie z uprzedzenia do gatunku.

1800235_455392361254160_1261337867_n

Twórcom udało się jednak nieco wyjść poza schematy. Owszem, jest wątek romansowy, ale wbrew opiniom uważam, że nie był nachalny. Nie wszystko kręciło się wokół zakochanej pary, cały świat nie zależał od powodzenia ich związku. Nie było wcale cukierkowo ani obleśnie. Ot, związek głównej bohaterki stanowił pewnien dodatek do pozostałych wydarzeń, bez któego trudno byłoby nam ją uważać za osobę z krwi i kości, a nie przerysowaną lalunię, która wszystko potrafi i niczego się nie boi. Stan zakochania dodaje jej człowieczeństwa i uroku, wcale nie czyni filmu złym.

Jeśli chodzi o efekty specjalne, wszelkiego rodzaju sceny akcji i potyczek na ulicach miasta, naprawdę są zrobione z dbałością o szczegóły. Nie są przejaskrawione, choć muszę przyznać, że scena, w której frakcja Nieustraszonych pojawia się na teście i wyskakuje z pociągu niczym w spowolnionym tempie wygląda trochę sztucznie, a postaci są odrealnione od tła.

10173745_476592535800809_1588369638_n

Ostatni i chyba najważniejszy element filmu – gra aktorska. Choć obsada jest raczej młoda, świetnie dała sobie radę. Nie miałam uczucia, że ktoś do swojej roli nie pasuje lub jest w niej zwyczajnie nie autentyczny. Ja uwierzyłam każdemu bohaterowi w jego historię i losy każdego przeżywałam odpowiednio mocno. Wielkie gratulacje dla wszystkich aktorów, bo na to naprawdę zasługują.

Jeśli ktoś umie iść na film i nie być uprzedzonym do jego ram gatunkowych, polecam, bo naprawdę można się tu świetnie bawić, rozkoszując rewelacyjną historią. Jeśli jednak twój umysł jest zamknięty na kino młodzieżowe i zaszufladkował wszystkie filmy z tego targetu w szufladzie ze „Zmierzchem”, niech poszuka szczęścia gdzie indziej.

Zdjęcia pochodzą z oficjalnego fanpage filmu.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Paci

    Czuje się tu ujęty. Nadal uważam, że jak na ekranizację, była słaba. Do samego filmu nic nie mam, jednak fakt, że nazwali to „ekranizacją” do czegoś zobowiązuje i mówię tu o nie wypieprzaniu ważnych książkowych szczegółów, chyba że scenarzysta sam chciał sobie narobić problemów z wplątywaniem ich w kolejną część.

    • Uroki ekranizacji – scenarzysta musi dokonać ważnych wyborów, by zmieścić się w czasie i nie dla każdego każdy wybór będzie słuszny, ale trzeba czekać do zakończenia serii i ocenić całość fabuły, bo nigdy nie znasz do końca zamysłu ;D

  • Filmu nie widziałam, ale zamierzam. Najpierw jednak sięgnę po książkę. Lubię najpierw czytać a potem porównywać, co zrobiłam nawet na blogu, chociażby w przypadku Darów Anioła jak i Igrzysk Śmierci, chociaż o nich nie pisałam, więc czym prędzej muszę złapać książkę i potem obejrzeć ekranizację. Jestem jej bardzo ciekawa, bo aktorkę lubię a i całą serią od dosyć dawna czytelnicy się zachwycają, więc czemu nie. Może i ja zeświruję na jej punkcie :D

  • Widziałam film, książki nie czytałam. I może pomysł był rzeczywiście niezły, ale główna bohaterka…