Nowa reklama Allegro to niewypał

Wydawać by się mogło, że po spektakulatnym sukcesie Legend Polskich Allegro i świątecznej reklamie o dziadku uczącym się angielskiego, kolejne produkcje będą tylko pięły się w górę. Niestety, nowa reklama Allegro to według mnie straszny niewypał i chciałabym o nim jak najszybciej zapomnieć.

Pamiętam, gdy pierwszy raz zobaczyłam dziadka, który uczył się angielskiego by porozumieć się ze swoją wnuczką wychowywaną w Anglii. Nie ukrywam, łezka zakręciła mi się w oku – pewnie głównie na wspomnienie mojego dziadka, od którego biło takie samo ciepło, jak od tego pana na ekranie. No i ja dla dziadka zawsze byłam najważniejsza. Tamta reklama uderzała w najdelikatniejsze cząstki mojego serduszka i do mnie przemawiała, więc nawet jeśli opierała się na banałach i była momentami niespójna, stała się viralem zasługując na to w stu procentach.

Niestety, najnowsza reklama Allegro, choć jest tak samo ładnie nakręcona i teoretycznie powinna trafiać do tych samych cząstek mojego serduszka, co poprzednia… wywołuje we mnie jedynie irytację i szereg pytań „dlaczego?”.

Historia z pozoru prosta. Dziewczynka idzie na bal przebierańców, więc potrzebuje kostiumu. Kupuje ten jeden wymarzony, po czym okazuje się, że już nie jest wymarzony, bo jakaś inna dziewczynka założyła go wcześniej. Tu do akcji wkracza mama, która szyje kolejne wersje przebrania, by w końcu ten jeden jedyny strój kupić na Allegro. Brzmi dobrze, prawda? No, tylko, że mama wychodzi tu na służącą swojej córki, a córka na rozwydrzonego bachora.


→ Zobacz także: Jestem kobietą i gram w gry.


Pomijam fragment, w którym okazuje się, że strój motylka jest już „zajęty”, bo rozumiem, że każde dziecko chce się czuć wyjątkowo na wydarzeniu tak ważnym jak szkolny bal przebierańców. Rozumiem też mamę, która nie chciała tłumaczyć, że przecież „nie szkodzi, może się zaprzyjaźnicie”, bo rodzice też chcą, by dzieci spełniły swoje marzenia o wyjątkowości i byciu jedynymi w swoim rodzaju. Nie uważam, że w przyszłości mogłoby to odcisnąć jakieś trwałe ślady na psychice dziecka i okazałoby się, że założenie takiej samej sukienki na imprezę, co ktoś inny, powodowałoby masowe samobójstwa.

To, co mnie najbardziej wkurza to wszystko to, co następuje później. Nie wyobrażam sobie bowiem mamy, która zaczyna szyć kostium dla swojego dziecka nie pytając go wcześniej o to, kim chciałoby na tym balu przebierańców być. Tu jest pierwszy i podstawowy błąd reklamowej mamy – pracuje na oślep, przez co jeszcze się napracuje, bo oto okazuje się, że stój córeczce niezbyt się podoba. Trzeba uszyć drugi, tylko, że… Która mama zaczynałaby całą pracę od nowa wydając pieniądze i tracąc czas, zamiast wytłumaczyć dziecku, że „mamusia się napracowała, możesz iść jako motylek albo skorzystać z kostiumu od mamy”. W końcu, która mama powstrzymałaby się od jakiegokolwiek grymasu złości słysząc, że piąty kostium z kolei też dziecku nie odpowiada? No i jak to dziecko było wychowywane, skoro nie pracowało razem z mamą, a potem zamiast mamę przytulić, kręci nosem jak wybredna królewna?

Pamiętajmy, że roboty można było uniknąć – wystarczyło ZAPYTAĆ.

Pointa całej reklamy też niezbyt mi się podoba i nie przekonuje mnie kompletnie fakt, że mama przy kupowaniu sukienki na Allegro w ogóle nie rozpoznała w tej sukience swojej i nie zdziwiła się, że dla dzieci też takie produkują, bo tu można podciągnąć też pytanie „dlaczego dziecko z reklamy o dziadku, mając polskiego rodzica, nie potrafiło nic powiedzieć po polsku?” – drobna nieścisłość, którą można by wybaczyć, gdyby nie cała reszta.

Mam nadzieję, że Allegro zaskoczy nas jeszcze innymi, dobrymi reklamami, bo do tej pory „robili to dobrze”. O tej wolę nie myśleć i czekam na kolejne.

Dla tych, którzy jeszcze jakimś cudem nie widzieli, zapraszam:

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.