Nowe szwedzkie słowa 2015

Wpis ten zapoczątkowuje nową kategorię na blogu. Będzie tu szwedzko. Pod względem językowym, kulturowym i podróżniczym.

Tak samo, jak Obserwatorium Językowe bada nowe wyrazy wchodzące do języka polskiego i stara się aktualizować słowniki, tak samo w Szwecji raz w roku publikowana jest lista nowych wyrazów oficjalnie uznawanych za stuprocentowo szwedzkie i poprawne. Niekiedy nowe szwedzkie słowa są całkiem oczywiste i dziwić się można, dlaczego zostały dodane dopiero teraz, inne są… można powiedzieć, że nieco ekscentryczne. Najnowsza lista obejmuje czterdzieści wyrazów – ja wybrałam dla was perełki.

szwsedzkieslowa

Pod koniec 2015 roku Szwedzi doczekali się „zalegalizowania” słowa cosplay. Nikomu nie trzeba go przedstawiać – wszyscy wiedzą, że cała zabawa polega na przebieraniu się za postaci z filmów, seriali, anime. Dziw tylko bierze, że dopiero teraz zdecydowano się na dodanie tego słowa do słowników.

Od teraz w Szwecji można też dumpstra, czyli wyszukiwać w śmietniku cennych rzeczy i wykorzystywać je powtórnie. Bez znaczenia, czy mowa o ubraniach, czy jedzeniu (chociaż tu głównie o to się rozchodzi). To jeden z tych czasowników, które są bardzo praktyczne w swej prostocie (bo komu chciałoby się mówić o grzebaniu w śmietniku w poszukiwaniu ciekawostek, skoro można użyć jednego słowa?). Ciekawe, czy lobbowało za tym środowisko freegan.

Nie wiem, czy to zasługa ekspansji Netflixa, ale w słowniku pojawił się również geoblockering znany u nas jako blokada regionalna. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nigdy nie trafił na wiadomość „ta zawartość nie jest dostępna w Twoim kraju”, nie załamał się na wieść, że „House of cards” w Polsce nie ma albo nie wkurzył, że na odcinki zagranicznych seriali musi czekać tygodniami. Albo miesiącami.

Interesujące wydaje się też być zjawisko klickokrati, w którym media i polityka są warunkowane przez „lajki” i „łapki” w internecie. Skąd my to znamy? Słowo jak znalazł opisujące naszą rzeczywistość, wszak dziś każdy chce mieć jak najwięcej lajków, szerów i followersów. Nasza klikokracja już się zaczęła. Ach, bardzo mi się ten wyraz podoba.

Słowo 18+, które trafiło na karty słownika szwedzkiego to klittra, czyli żeńska odmiana masturbacji (która do tej pory była po prostu onanera – prawda, że proste?). I nie wiem dlaczego kojarzy mi się ono z klistra, czyli wklej. Swoją drogą zwrot klippa och klistra wam się przyda, bo to po prostu nasze polskie kopiuj i wklej.

Jeśli chodzi o określanie innych osób i nadawanie im cech charakteru, możecie do swoich fiszek dopisać słowo obror. Zwykły bror to po prostu brat, „o” dodawane na początku tworzy zwykle zaprzeczenia. Myślę, że słowo ma coś wspólnego z niebraterskością, a znaczy tyle, co nielojalny, niekoleżeński, nieuczciwy i w ogóle „nie”. Słówko powstało w slangu młodzieżowym – jednak jesteście przyszłością narodu.

Następny w kolejce jest plattfilm – słówko według mnie zaliczane do tych najbardziej oczywistych, u nas kwitowane krótko „2D”, u nich to po prostu płaski film. Czyli taki zwykły, bez efektów 3D. No płaski po prostu.

iphone-410324_1280

Ponieważ Szwedzi słyną z przestrzegania drogowych przepisów (a na pewno z wysokich mandatów), nie dziwi mnie słowo rattsurfa oznaczające korzystanie z telefonu komórkowego w czasie jazdy w sposób ograniczający uwagę kierującego. Patrzcie, jak zawile musielibyście to tłumaczyć w języku polskim – im wystarczy jedno słowo.

Nie wychodząc z tematyki mobilnej, mamy kolejne nowe szwedzkie słowa. Svajpa oznaczające „swipowanie”, czyli przesuwanie palcem po ekranie w telefonie i zmienianie aktywnych pulpitów oraz swischa, czyli przelewanie pieniędzy z konta na konto za pomocą mobilnej aplikacji (od nazwy jednej z nich). Pomysłowe, a jakże!

Dziwić może, że słowo triggervarning weszło do oficjalnego obiegu dopiero teraz. Oznacza ono ostrzeżenie publikowane najczęściej przed stronami www, ale także w książkach i filmach, mówiące o tym, że dane medium może zawierać treści nieodpowiednie lub gorszące. W sumie… u nas też to po prostu tylko „ostrzeżenie”. Czyżby kolejne precyzowanie języka?

Nałogowcy też mają z czego się cieszyć, bo do słowników wpisane zostało słowo vejpa, czyli palić e-papierosa. Przypominam, że palić zwykłego to röka en cigarett. Wreszcie miłośnicy tej podobno mniej szkodliwej rozrywki wiedzą, co tak naprawdę robią.

Tu zamieniam kolejność, bo do akcji wkracza ögonkramp, czyli skurcz oczu. Nie byle jaki, bo ten spowodowany nadmiernym wpatrywaniem się w ekrany, zwłaszcza telefonów komórkowych. Ja takiej dolegliwości nie doświadczyłam, ale chyba nie chcę.

Jak byśmy powiedzieli po angielsku last but not least na listę wkracza słowo Youtuber. Nie przesłyszeliście się. Tak, widzicie dobrze. Youtuberzy są oficjalnie legalni, zaakceptowani i w końcu szwedzkie dzieci mogą używać tego słowa zupełnie bez konsekwencji w wypracowaniach szkolnych, jej!


 

Jeśli by podsumować tę listę, możemy zauważyć, że język zmienia się z duchem czasu. Nowe szwedzkie słowa to przede wszystkim sporo pojęć technologicznych (zwłaszcza powiązanych z zagrożeniami, jak wspomniane ögonkramp, rattsurfa), youtuber jest youtuberem, a nie zwykłym „twórcą wideo”. Jeśli wejdziecie w link do listy i wrzucicie ją w tłumacza zauważycie też, że jest tam sporo pojęć związanych z nową sytuacją społeczno-polityczną i napływem imigrantów (EU-migrant, transitflykting, vihetsnorm).

Jeśli zainteresował cię ten wpis, udostępnij znajomym i skomentuj :)

 

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Helios Adams

    Hej! bardzo fajny wpis ale jedno sprostowanie swisha pisze sie przez „w” bo app nazywa sie Swish :) pozdrawiam

    • Dziękuję :D literówka poprawiona, pewnie z rozpędu tuż po svajpa wcisnęłam drugie V :D