Nowości od Essence

Kilka dni temu otrzymałam od Pani Kasi z Essence przesyłkę, która zawierała kilka nowości z kolekcji jesień/zima. Zapraszam do obejrzenia filmu z ich rozpakowania i pierwszych prób, tymczasem tutaj przeczytacie już na temat tych produktów coś więcej oraz dowiecie się, jakie są ich ceny sugerowane.

Pogrubiający tusz do rzęs Lash Princess

Tusz o fantazyjnie wygiętej szczoteczce i przepięknym, gorsetowym opakowaniu. Nakłada się go bardzo łatwo, dość szybko pokrywa całe rzęsy i jeśli przy aplikacji odpowiednio je wyczesujemy, nie będą one posklejane ani zbyt mocno obciążone. Jeśli chodzi o trwałość, nie używałam go jeszcze solo, ale z bazą, o której zaraz powiem, trzyma się bardzo długo, nie osypuje i nie odbija na rzęsach, a zmywa się go dość trudno – podejrzewam, że baza miesza coś w wodoodporności tuszu ;)
Cena: 13,99 zł

Baza pod tusz do rzęs

Przyznam szczerze, że jej istnienie w szafie Essence jakoś przegapiłam, dlatego gdy zobaczyłam ją w paczce byłam mile zaskoczona. Jest to moja pierwsza w życiu baza pod tusz do rzęs, więc pierwsza próba aplikacji była opłakana – nałożyłam jej za dużo, posklejała mi rzęsy i nawet tusz do rzęs tego nie uratował, dlatego radzę uważać i nakładać mniej, dokładnie wyczesując. Baza bardzo ładnie wydłuża i pogrubia rzęsy, a po nałożeniu tuszu wyglądają one naprawdę rewelacyjnie. Moja mama się zachwyca – to powinno was do tej bazy przekonać w stu procentach :D
Cena: 10,99 zł

Cień do powiek 3D – 05 Irresistible First Love

cien3d

Tutaj mam bardzo mieszane uczucia, bo nie przepadam za cieniami mocno brokatowymi, a jednak ta dwójka ma coś w sobie. Są bardzo subtelne i delikatne, dość słabo napigmentowane – więcej jest w nich świecidełek niż koloru. Na powiece róż jest praktycznie samym brokatem i zupełnie zlewa się ze ślicznym, stalowoszarym cieniem. Myślę, że gdyby pokombinować, można by z nich stworzyć cuda, tymczasem nadają się świetnie do delikatnego, codziennego makijażu.
Cena: 11,99 zł

Cień pojedynczy – 80 Groovy Grapes

cienpoj

Jest to odcień, który bardzo rzadko używam na całą powiekę, ale wygląda prześlicznie na kreskach i do tego sprawdza się rewelacyjnie. W przeciwieństwie do poprzedników jest solidnie napigmentowany i daje dużo koloru, więc tylko od nas zależy, czy zrobimy się na „wampa”, czy tylko subtelnie podkreślimy tu i ówdzie.
Cena: 6,99 zł

Pomadka do ust – 11 Nude Love

pomadka

Jest to siostra pomadki, którą kupiłam około miesiąc temu, chociaż tę trzymałam wtedy w ręce i poważnie się nad nią zastanawiałam, a teraz, dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i zmysłowi Pani Kasi mam je obie :) Bardzo lubię kolory nude na ustach, bo wyglądają bardzo subtelnie i elegancko, zwłaszcza przy mocno podkreślonych oczach.  Ten kolor bardzo mi się spodobał, a co najważniejsze jest dość trwały, jak na cenę, po której można spodziewać się znacznie mniej, niż od Essence faktycznie dostajemy.
Cena: 9,99 zł

Kremowy rozświetlacz soo glow! –  20 Bight up your life

rozsw

Rozświetlacz to kosmetyk, którego zakup zawsze odkładałam na później, bo były rzeczy pilniejszej potrzeby. I tak mijały tygodnie, miesiące, a ja dalej swojego rozświetlacza nie miałam. Aż do teraz. Powiem szczerze – jestem nim oczarowana, jak jeden kosmetyk może nadać tak cudownie promiennego efektu. Odkąd go używam, narzeczony zaczął mi codziennie mówić, że mam „inny, piękny makijaż”. Nakłada się go bardzo prosto palcem, gdyż ma kremową konsystencję i trudno z nim przesadzić, czy źle go nałożyć.
Cena: 11,99 zł

Róż blush up! – 20 Pinky Flow

roz

Ten róż przyciągał moją uwagę od jakiegoś czasu, a zwłaszcza jego ciekawy gradient w opakowaniu. Z jednej strony ciemniejszy róż, z drugiej jaśniutki i delikatny. Byłam bardzo ciekawa, jaki on jest w aplikacji i wreszcie mogłam się dowiedzieć. Ten róż daje bardzo delikatny efekt „muśnięcia”, przez to, że nie jest tak mocno napigmentowany, na jakiego wygląda. Nie zrobicie nim raczej bardzo mocnego efektu (choć może kilka warstw pomoże), ale do codziennego makijażu jest wręcz idealny i, co najważniejsze, jeśli ktoś dopiero uczy się aplikacji różu, z tym może próbować bezpiecznie, w ogóle nie obawiając się plam.
Cena: 15,49 zł

Lakier Colour&Go – 191 Love is in the air

lakier

Kolejny mój lakier do kolekcji lakierów z Essence. Genialnie dobrany kolor, zwłaszcza, że tak szaro się robi za oknem i lato powoli odchodzi w zapomnienie – teraz wystarczy tylko pomalować paznokcie i przypomnieć sobie leżenie na plaży. Jak ja to mówię, „lakier jest żółty jak kurczaczek”. Kiedyś szukałam takiego koloru na Wielkanoc i go nie znalazłam, teraz nie będę miała z tym problemu. Lakier ma dość szeroki pędzelek i radzi sobie zazwyczaj na jedno pociągnięcie (przy kciuku dwa). Niestety, aby całkowicie pokrył płytkę potrzebne są aż trzy warstwy, jeśli są cienkie, lub dwie grubsze (które oczywiście odpowiednio dłużej schną, ale nie ma tragedii, bo mimo wszystko lakier schnie dość szybko).
Cena: 6,99 zł


To wszystko z tej przesyłki od Essence. Jeśli macie jakieś pytania dotyczące stosowania powyższych produktów, lub czaicie się na bardziej szczegółową recenzję, koniecznie dajcie znać w komentarzu :)

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.