Nuda zabija kreatywność

Dziś wiem to już na pewno. Ale nie mówię tutaj o trochę-nudzie, a o nudzie-nudzie, która ogarnia was z każdej strony, zgniata swoim ciężarem, nie pozwala oddychać i daje poczucie popadania w obłęd. Trochę-nuda jest kopem do działania i zabrania się za rzeczy, z które nie mieliśmy ochoty się brać, lecz gdy spędzacie kolejne godziny w dusznym sklepie i modlicie się, by nadeszła godzina 18:00 marząc o domu, w którym jest sto ciekawszych rzeczy do robienia… wtedy NIC wam się nie chce.

Zostawmy na chwilę rozważania na temat, czy moja obecna tymczasowa praca jest ciekawa, czy nie i zajmijmy się tym, że praca YouTubera jest cholernie ciekawa i naprawdę musiałabym łapać jednorożce, by uznać, że nagrywając i montując filmy się nudzę. Dałam wam też odczuć, że YouTuberstwo jest bardzo czasochłonne i bardzo trudno mi pogodzić oba „etaty” nawet w tak krótkim czasie i zupełnie nie dziwię się tym, którzy wolą osiem godzin dziennie poświęcić na dobry film i na nim zarobić, a nie robić to po godzinach.

Wyobraźcie sobie, że siedzicie na niezbyt dużej powierzchni, otoczeni stosami kosmetyków, których nazwy, składy i rodzaje znacie na pamięć. Nie chce wam się na nie patrzeć, a klienci wciąż pytają o to samo, tak samo na was reagują, podają pieniądze, biorą paragon i wychodzą, a wy zostajecie, podziwiając piękną pogodę zza okratowanej szyby. W przerwach czytacie książkę, w tempie jeden tom na dzień i zostaje wam średnio godzina dziennie na zajęcie się innymi rzeczami. Chociażby na napisanie tego wpisu. Otwieracie laptopa, notatnik i… nie możecie nic napisać.

Tu dochodzimy do tematu z początku wpisu. Trochę nudy jest wskazane, bo mamy czas na samorozwój, nowe pasje i zainteresowania. Co jednak, jeśli nudzimy się bardzo i nie mamy możliwości zajęcia się niczym innym niż nudzeniem się? Nie ma gazet do przeczytania, tematów ze świata do skomentowania, statusu na facebooku do napisania, bo zabrakło internetu w telefonie. Jesteście tylko wy i wasza głowa na granicy obłędu podpowiadająca, że najwyższy czas rwać sobie włosy z głowy, bo tylko to wam do roboty pozostało.

Życzę wam wszystkim kreatywnej nudy. Tej odrobiny nudy, która napędza do działania. Na nadmiar zaleca się wyjście na dwór i przewietrzenie mózgu, słońce rozświetli mroki waszego przytłoczenia, a wy poczujecie się jak nowonarodzeni, zdolni do wspaniałych odkryć i przeżycia fantastycznych przygód. Tymczasem trzymajcie za mnie kciuki, by jutro wpis powstał w milszych okolicznościach. Zainspirowany jakimś genialnym artykułem prasowym, na przykład.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.