Olej rzepakowy – fakty i mity

Babcie powtarzają nam od lat – strzeżcie się oleju rzepakowego. To samo zło i najgorszy możliwy olej, jaki możecie sobie wymarzyć. Tak wam powtarzały, prawda? Niestety, na temat tego produktu powstało dużo mitów, które już od wielu lat są nieaktualne, a dziś postanowiłam je obalić.

Za co znienawidzony?

Gdy mówimy o oleju rzepakowym, na myśl przychodzi nam jego zgubny wpływ na organizm, ale jeśli zapytać o substancję, która miałaby go powodować, zwykle zapada niezręczna cisza. Domyślam się, że przeciwnikom tego oleju chodzi o kwas erukowy – obecny w rzepaku, jest uznawany za substancję nieżywieniową i badania wykazały, że może powodować otłuszczenie narządów i uszkodzenie mięśnia sercowego oraz zmiany patologiczne między innymi w wątrobie, śledzionie i nadnerczach, a przecież w rzepaku jest go nawet 50%! Tylko, że… od dawna tego kwasu erukowego w rzepaku już nie ma.

Postęp hodowlany

Kwas erukowy i glukozynolany (których spożycie powodowało uszkodzenia przewodu pokarmowego u zwierząt karmionych poekstrakcyjną śrutą rzepakową – produktem ubocznym produkcji oleju) stanowiły ogromny problem dla hodowców i przemysłu olejarskiego. Dlatego też bardzo szybko hodowcy zajęli się udoskonalaniem odmian w celu zmniejszenia zawartości tych substancji w roślinach rzepaku.

W 1961 roku w Kanadzie wyhodowana została odmiana Liho, która zawierała niskie stężenia kwasu erukowego, a chwilę później (1968) Polak, profesor Krzymański, uzyskał odmianę o niskiej zawartości glukozynolanów o nazwie Bronowski. Z ich połączenia powstał rzepak „00” (dwuzerowy), inaczej podwójnie uszlachetniony i tylko on jest obecnie dopuszczona do uprawy w celach spożywczych!

Rzepak „00”

Od 1990 roku jest jedyną odmianą rzepaku uprawianą w celach spożywczych właśnie ze względu na drastycznie obniżoną zawartość substancji nieżywieniowych. Zawartość tego strasznego kwasu erukowego jest obecnie mniejsza niż 2%, natomiast obecnie do Krajowego Rejestru Odmian w Polsce wpisuje się tylko te, które tego kwasu zawierają już tylko 1%.

A może Kujawski?

Z wieloletnią demonizacją oleju rzepakowego wiąże się też kwestia nazw handlowych różnych olejów. Kiedyś na etykietach wielki drukiem pisano jedynie nazwy handlowe, natomiast aby wyszukać surowiec, z jakiego dany produkt powstał, trzeba się było mocno wczytać. W rzeczywistości słynny Kujawski jest również olejem rzepakowym, podobnie jak olej sałatkowy (dodatkowo wzbogacony w witaminy A i E) lub uniwersalny. Nazwy handlowe zaczęto rozszyfrowywać zwykłym konsumentom dopiero, gdy rozpoczęto na szeroką skalę kampanie promujące olej rzepakowy, a przede wszystkim, wprowadzono ostrzejsze wymogi dotyczące opisu składu na etykietach.

Olej rzepakowy – samo dobro

Co w takim razie w naszym kochanym rzepaku zostało, gdy już usunięto z niego wszystkie świństwa? Wiele dobrego, zapewniam. Olej z obecnie stosowanej odmiany dwuzerowej ma nieco inny skład niż odmiany wysokoerukowe i różni się oczywiście zestawem występujących w nim kwasów tłuszczowych i jest uznawany za najlepszy olej jadalny. Ma zwiększoną zawartość kwasu oleinowego, linolowego i linolenowego. Kwasy nasycone stanowią jedynie 7% całości!

Kwas oleinowy przyczynia się do obniżenia cholesterolu, zwłaszcza jego szkodliwej formy LDL, z kolei kwas linolenowy (należący go kwasów omega-3) wspiera pracę komórek nerwowych. Ponad to, jest to olej zawierający najmniej szkodliwych dla człowieka kwasów nasyconych i zawiera substancje aktywne – tokoferole i fitosterole.

Tokoferole to biologicznie czynne antyoksydanty, a w oleju rzepakowym występują ich cztery formy, z czego forma alfa to znana nam wszystkim witamina E, a forma gamma jest najsilniejszym przeciwutleniaczem. Z kolei fitosterole obniżają poziom cholesterolu we krwi.

Do czego używać oleju rzepakowego?

Nie skłamię, jeśli powiem, że w zasadzie do wszystkiego. Olej ten świetnie nadaje się do smażenia mięs, ryb, wszelkiego rodzaju sosów i zalew oraz jako dodatek do sałatek i przekąsek. Przemysłowo stosuje się go do produkcji margaryn, w przemyśle farmaceutycznym (znów – zbawienne działanie na zdrowie!), kosmetycznym, a także w celach technicznych przy wytwarzaniu klejów, farb, smarów i do produkcji biopaliwa.


Jak widzicie, od dawna olej rzepakowy nie jest naszym wrogiem i warto włączyć go do naszej diety przez jego wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju skład oraz właściwości. Mam nadzieję, że chociaż trochę rozwiałam wasze wątpliwości i dzięki temu pozbędziecie się obaw, a półki z olejami rzepakowymi nie będziecie już omijać szerokim łukiem :)

Przy tworzeniu tego wpisu korzystałam także z książek: „Żywienie: żywność a zdrowie człowieka” Jadwigi Biernat oraz monografii „Olej rzepakowy – nowy surowiec, nowa prawda” pod redakcją prof. dr hab. Jana Krzymańskiego

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.