Ortografia bardzo boli

Codziennie przeglądam internetowe wydania gazet. Najczęściej są to Wyborcza i Wrocławska, choć zaglądam też w różne inne miejsca. Pomijam głośny ostatnimi czasy temat abonamentu Piano i innych dziwnych opłat za średniej lub niskiej jakości artykuły w wymienionych powyżej, które są pełne błędów ortograficznych, stylistycznych, składniowych, interpunkcyjnych, a co najważniejsze… merytorycznych. Dzisiaj będzie o tym, czego się dowiedziałam.

Otóż uwielbiam nowinki z mojego miasta. Bo Wrocław to fajne miasto, ciągle coś się w nim dzieje, a to jakiś pożar, a to kolejny koncert nieznanego artysty, gdzieś jeszcze wciśnie się artykuł, w którym mieszkańcy narzekają w niebogłosy na MPK. Wszystko okraszone, niestety w większości, prostackimi do bólu komentarzami czytelników. Dzisiaj było o tablicach informujących o objazdach.

No dobra, dylemat, czy jest to ulica Wejcherowska, czy Wejherowska albo Karkonowska, czy Karkonoska… Powiedzmy, że jest to wyższy poziom wtajemniczenia ortografii, bo trzeba wiedzieć, co na co się wymienia, od czego nazwa ulicy pochodzi (że od Wejherowa, nie Wejcherowa i Karkonoszy, a nie Karkonowszy) i takie tam inne bajery. Granicę przekroczyła nieznajomość nazwiska znanej polskiej chemiczki – Marii Curie-Skłodowskiej (puryści – odwrotna kolejność nazwisk jest wynikiem innej kolejności podawania nazwiska panieńskiego względem drugiego we Francji). Oto bowiem Tauron ogłosił awarię prądu przy ul. Marii Skłodowskiej-Kirii!*

*Ufam w tym względzie Gazecie, próbowałam się doszukać źródła, ale wcięło je tak, że go nie ma. Ktoś się wstydził, czy Gazeta kłamie?

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.