Ostatni „Kupiec Wenecki”

Tak, wiem, nie było mnie wczoraj. Odpoczywałam po męczącym wtorku, w którym to postanowiłam odwiedzić Wrocławski Teatr Współczesny i po raz ostatni obejrzeć spektakl, który zachwycił mnie dwa lata temu. Mowa oczywiście o klasyku. Przed państwem „Kupiec wenecki”.

Jak sama nazwa teatru wskazuje, nie znaleźliśmy tu typowych dla epoki Szekspira kostiumów ani scenografii. Ta druga była właściwie bardzo uboga, ograniczała się do złotego tła i kilku bardziej znaczących przedmiotów, co akurat mi się bardzo podobało – nic nie odwracało uwagi od gry aktorów, którzy chodzili w garniturach, szpilkach i arafatkach.

539db36bc63fd_o

Bardzo lubię zespół wrocławskich aktorów. Chociaż część z nich grała tu gościnnie, będzie mi ich brakowało, bo widzę tendencje do usuwania z repertuaru spektakli, w których grają. Ze szkodą dla teatru, naprawdę. Nie umniejszając aktorom etatowym oczywiście, gościnni wtłaczają zupełnie nową krew, nową energię do tego, w czym grają.

Powiedziałabym, że polecam zobaczyć każdemu, kto jeszcze nie widział. Problem tylko w tym, że spektaklu we Wrocławiu już nie uświadczycie. Serce mnie boli, dusza pęka, ale niestety. Nie.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.