Piękną wiosnę mamy tej jesieni

Powiedzonko znane jak świat. Występuje jeszcze w wersji, że „piękną jesień mamy tej zimy”, „piękną wiosnę mamy tego lata” lub „piękną zimę mamy tej wiosny”. Z czego dwie pierwsze, nie włączając tej tytułowej bardzo mi się podobają, przy ostatniej mam ochotę płakać, ale nieistotne.

Należę do osób ciepłolubnych, co na pewno dałam wam wielokrotnie odczuć. Zimy nie cierpię, wiosnę czasem lubię, lato kocham całym sercem. I to, że mamy 5. listopada, a za oknem widzę przepiękne słoneczko, zamiast szarych chmur i deszczu, bardzo pozytywnie nastraja mnie do działania. To znaczy, przez zmianę czasu większość słońca oglądam zza okna na uczelni, ale to nic – ważne, że choć trochę go tam gdzieś jest.

autumn-209479_1280

Niefajne jest to, że gdy pomyślę o nadchodzącym grudniu i minus milionie stopni na zewnątrz, mózg mi zamarza, a reszta ciała chowa się pod dwie kołdry i trzy kocyki. Jak najgłębiej, jak najdalej od zimna, śniegu, szronu, puchowych kurtek i innych zimowych atrybutów. W takich momentach zastanawiam się też, z jakiej paki wszyscy mówią o globalnym ociepleniu, skoro każda zima robi się coraz zimniejsza? Gdzie tu sprawiedliwość?

Póki co, przepraszam was bardzo za to, że nie ma dziś filmu. Będzie niedługo. Mam na głowie remont i piękne słoneczko za oknem. Ale remont kończy się w tym tygodniu. Słoneczko mam nadzieję zostanie.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.