Pierwsze wrażenia z „Niezgodnej”

Zapewne dostrzegacie pewne podobieństwo okładki do innej serii. Jakbyście zajrzeli do książki to podobieństw znajdziecie pewnie więcej. Mimo to, „Divergent” nie jest wcale marną kopią „Igrzysk śmierci”. Jest to książka „w tym stylu” i fanom przygód Katniss na pewno się spodoba, lecz opowiada zgoła inną historię.

Przyznam szczerze, że o jej istnieniu nie miałam pojęcia, a jest już dostępna od dłuższego czasu. Trafiłam na nią przez przypadek, dzięki facebookowi i fanpage „The Hunger Games”, które pochwaliło się trailerem nowego filmu z ich studia. Wydał mi się ciekawy już od początku, ale gdy tylko wychwyciłam podobieństwo, o którym wspomniałam wyżej – natychmiast odnalazłam informacje kto, co, jak i dlaczego.

Kupiłam ebooka, wgrałam na Kindelka i zabrałam się za czytanie. I tu przestroga – jeśli zamierzacie się uczyć i sięgacie po tę książkę z zamiarem przeczytania tylko pięciu stron (a na domiar złego kochacie Igrzyska Śmierci), albo od razu pozbądźcie się złudzeń, albo odróbcie lekcje wcześniej.

Na początku miałam bardzo mieszane uczucia. Oto czytam coś, co do złudzenia przypomina pierwsze rozdziały z Suzanne Collins. Napisane gorzej pod względem stylistycznym. Pomyślałam, że to się nie może udać, ale dzielnie brnęłam dalej. I naprawdę nie mogłam dokonać lepszego wyboru, bo mimo pewnych niedociągnięć i stylu, który nie zawsze mi odpowiada, fabuła nadgania. Polecam wszystkim z całego serca, choć jeszcze nie przeczytałam do końca – wiem, że warto. Zachęcam do lajkowania facebooka, gdzie będę od czasu do czasu zdawać relację z czytania :)

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.