Jak pokochać aktywność fizyczną?

Odkąd zaczęłam chodzić do szkoły, bardziej podobał mi się wysiłek umysłowy niż fizyczny, a im dalej w las, tym było gorzej. Dopiero po latach uświadomiłam sobie, że to nie sport był problemem, tylko zajęcia wychowania fizycznego. Jak więc pokochać aktywność fizyczną?

O tyle, o ile w pierwszych latach szkoły podstawowej zajęcia z wf lubiłam, bo były dla mnie ciekawe (no, może z wyjątkiem biegania na długie dystanse – tego nie lubię do dziś ;D), to późniejsze bilanse, testy sprawnościowe i tak zwana „sztuka dla sztuki” lub granie w siatę na każdych zajęciach bardzo mnie zniechęciły. W końcu wzięłam zwolnienie lekarskie i zostałam zaszufladkowana jako to „niesprawne dziecko”. Ba, sama tak o sobie myślałam, ale po czasie okazało się, że jedynym problemem była dyscyplina sportowa.

Sport powinien sprawiać przyjemność, a nie być tylko przykrym obowiązkiem. Czasami trudno jest przestawić sobie w głowie myślenie, że „muszę ćwiczyć, bo nie schudnę” albo „muszę ćwiczyć, bo zależy mi na dobrej średniej” i powtarzać „ćwiczę dla zdrowia”, „ćwiczę, bo lubię”, ale tak naprawdę rozwiązanie jest bardzo proste – nie zawsze dostrzegalne.

Aby pokochać aktywność fizyczną, musisz znaleźć coś, co cię kręci!

Na szkolnych zajęciach trudno o jakikolwiek wybór – jesteśmy skazani na aktualny humor wuefisty. Tutaj musimy zagryźć zęby i poradzić sobie z problemem w ten czy inny sposób, jeśli zajęcia nam nie odpowiadają, ale w domu? W domu mamy wolny wybór i całe mnóstwo ciekawych dyscyplin, które mogą stać się nie tylko sposobem spędzania wolnego czasu, ale też naszą pasją.


→ Zobacz także: 5 fit aplikacji na telefon


W dzieciństwie trenowałam tenisa ziemnego. Ba, śmiem twierdzić, że byłam całkiem niezła, dość szybko biegałam po korcie, a moja kondycja była wtedy bardzo dobra. Oczywiście, miałam momenty, gdy nie chciało mi się jechać na zajęcia, marudziłam, unikałam jak mogłam, ale koniec końców gdy już poszłam, bawiłam się świetnie i chociaż wracając marzyłam jedynie o ciepłej kąpieli (a warto wspomnieć, że nie miałam wanny i to marzenie się nigdy nie spełniło!), to bardzo te zajęcia lubiłam. Następnego dnia szłam do szkoły, miałam grać w kosza i nie chciało mi się nawet rozgrzewać.

Jeździłam także konno. Tutaj doceniałam nie tylko kontakt z żywym zwierzęciem, ale też, a może przede wszystkim, całą otoczkę związaną z jazdą. Bo nie chodziło tylko o to, by wsiąść na konia, pojeździć i zapomnieć. Musieliśmy konie przygotować do jazdy, wyszczotkować i osiodłać, co samo w sobie było już niesamowitym przeżyciem. A kilka godzin wcześniej błagałam o koniec meczu hokeja.

Uwielbiam jeździć na rowerze i ubolewam bardzo, że na uczelnię mam na tyle daleko, że codzienne dojazdy nie wchodzą w grę, bo na wycieczkę samą w sobie trudno mi się wybrać w weekend, gdy nadrabiam całą pracę, przygotowuję się do nadchodzącego tygodnia, porządkuję notatki, nagrywam filmy, piszę wpisy. Chętnie też pluskam się w basenie i chodzę na zumbę, jeśli akurat plan zajęć w klubie mi odpowiada.

Kluczem jest wypróbowanie jak największej liczby różnych aktywności i znalezienie swojej ulubionej. To nic, że cały świat zachłysnął się bieganiem. Jeśli wy nie lubicie, nikt was do tego nie zmusi. To nic, że ludzie podnoszą ciężary na siłowniach, jeśli wam wystarczy godzinka na trampolinie w fitness klubie. Każda aktywność fizyczna jest zdrowa, każda przy ujemnym bilansie kalorycznym pomoże wam schudnąć i każda poprawi wygląd waszego ciała.

Nie zniechęcajcie się i korzystajcie z ładnej pogody. Kto wie, może odkryjecie zupełnie inną formę ruchu, o której nie pomyślelibyście, że wam się spodoba? Jakie sporty lubicie najbardziej?

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.