Pomagam WOŚP

Dzisiaj finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na ulicach można spotkać wolontariuszy z puszkami, którzy rozdają słynne serduszka (tylko u mnie w szkole był szpan, gdy się przyszło z serduszkiem na kurtce?). Ja prawdopodobnie dzisiaj niestety z domu nie wyjdę, ale wsparłam WOŚP nieco inaczej – możecie na aukcji wylicytować mój kubek.

Dla mnie pomaganie Orkiestrze jest oczywiste i mam to chyba od dziecka we krwi. Dlatego bardzo denerwuje mnie i razi coroczna nagonka na Jurka Owsiaka, fundację, samą ideę i w ogóle wszystko, co się wokół akcji dzieje. Że pieniądze nie idą na dzieci, że zatrudniają rodzinę… Tylko, że kogo to tak naprawdę obchodzi?

Fundacja ustawowo ma prawo zarabiać. Na opłacenie pracowników, na opłacenie kosztów akcji i w końcu na życie założyciela. Jednak nie jest to kwota wyższa niż ustalony procent od uzyskanych dochodów. Wydaje mi się, że Polska to wciąż cebulandia, która chciałaby sobie zabrać, nikomu nie dać, a jeśli czegoś mieć nie może to zrobić wszystko by nie miał tego nikt inny.

Wierzę, że moi czytelnicy to ludzie młodzi, rozsądni i mający swój rozum. Wierzę, że nie dacie się wciągnąć w wojenki o WOŚP, złośliwości skwitujecie uśmiechem z politowaniem, a pomożecie, gdy tylko zdarzy się okazja. Sprzęt od Orkiestry jest wszędzie i wielu ludziom uratował życie lub poprawił komfort leczenia. Choćby mojej babci, która była pół roku temu w szpitalu i leżała na nowoczesnych, pięknych łóżkach z możliwością podniesienia zagłówka, nóg i różnymi innymi udogodnieniami. Wszystkie miały serduszka.

Wszystkie cebule, które przyjdą tutaj robić smród, zbanuję bez chwili zastanowienia i polecam znaleźć oświadczenie woli w internecie – „Nie życzę sobie, by moje życie kiedykolwiek ratował sprzęt ufundowany przez WOŚP – fundację tego złodzieja Owsiaka, który kradnie, a nie pomaga”.

Życzę mądrej dyskusji. Pomagacie?

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Norbert Majewski

    Nasz ksiądz w zeszłym roku mówił że WOŚP to gunwo. Teraz na religię nie chodzi nikt.

  • Jakub Galkowski

    W tym roku byłem wolontariuszem. Zbieraliśmy na najmłodszych i najstarszych przed głównym wejściem do kościoła, nikomu nie przeszkadzając, a ksiądz (mój proboszcz) wygonił nas na ulicę.