Prywatność za bezpieczeństwo? The Circle. Krąg. [RECENZJA]

Emma Watson i Tom Hanks w jednym filmie? Nie mogłam takiej okazji przegapić i gdy tylko czas pozwolił, wybrałam się na film, na który czekałam już od pierwszego zwiastunu – ‚The Circle. Krąg”. Niestety, wciągnęłam się, ale spodziewałam się większego szału.

Film na podstawie powieści Dave’a Eggersa o tym samym tytule (której nie czytałam, ale podobno lepsza od filmu, więc na pewno po nią sięgnę) to dobra historia, ale niewykorzystany potencjał.

Na początku poznajemy Mae (Emma Watson) – kobietę pracującą w obsłudze klienta niezbyt przyjaznej firmy, która zostaje zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną do największej korporacji w Stanach Zjednoczonych. Bardzo szybko staje się najlepsza wśród młodych rekrutów, ale równie szybko odkrywa, że bardziej od efektywności jej pracy liczy się obecność w sieci, portalach społecznościowych i imprezach organizowanych na kampusie The Circle. Mae odwraca się od rodziny, przyjaciół, aż w końcu jej sprzedawanie prywatności milionom przyniesie katastrofalne skutki.

Temat jest wręcz idealny na obecne czasy. W dobie Facebooka i innych portali, w których tak chętnie dzielimy się swoją prywatnością, dobrze było pokazać to zjawisko z uwzględnieniem także wszystkich negatywnych stron (sama przyznaję, że w pewnym momencie filmu ogarnęło mnie wręcz poczucie, że już nigdy więcej nie nagram daily vloga). Niestety został zrealizowany dosyć prosto, bez wdawania się w szczegóły – istotę problemu tłumaczą przez dwie-trzy minuty dwie postaci i na tym kończy się cała filozofia.

„The Circle” na nieszczęście trochę się dłuży. Mam wrażenie, że cały ten film to jeden wielki wstęp do jakiejś szerszej historii (może tak będzie, kto wie, choć po opiniach innych myślę, że kontynuacji się nie doczekamy). Praktycznie cały czas skupiamy się na regułach działania Kręgu, a te bardziej emocjonalne historie (rodzice Mae, ojciec chory na stwardnienie rozsiane, twórca platformy TrueYou i co on właściwie w tej firmie robi) są rozpoczynane, ale w ogóle nie dokańczane.

Końcówka zostawia nas z ogromnym niedosytem, bo właściwie niczego nie wyjaśnia. Jesteśmy tylko my, masa pyań i napisy końcowe. Mae w końcu zrozumiała, w co się wplątała, czy jednak nie? Co zrobiło szefostwo po jej nieoczekiwanym wystąpieniu? Jak potoczyły się losy Annie i rodziców głównej bohaterki? Takiego domknięcia tu zabrakło.

Nie mówię jednak, że „The Circle” jest totalnie złe. To bardzo przyjemny film, dający obraz rzeczywistości, w której żyjemy i w której w zamian za wygodę jesteśmy w stanie dzielić się naszą prywatnością. Ma ładne widoczki, świetnych aktorów, więc wybrać się do kina warto. Po prostu nie napalajcie się na fajerwerki, nastawcie się na przyjemne dwie godziny.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.