Koncert rockowy w teatrze – Radio Armageddon. Transmisja

Od premiery spektaklu „Radio Armageddon. Transmisja” minęły dwa dni, a od mojej wizyty we wrocławskim Teatrze Współczesnym aż cztery. Miałam okazję uczestniczyć w jednej z ostatnich prób do spektaklu i chociaż Reżyser uprzedzał, że tym razem widz jest dla teatru, a nie teatr dla widza, a przerwanie spektaklu może się wydarzyć, wszystko poszło świetnie i naprawdę wszyscy poczuliśmy się jak na prawdziwym spektaklu. A może jak na koncercie rockowym?

Teatr wyraźnie ostrzega, że spektakl jest głośny i wykorzystuje w pewnym momencie światła stroboskopowe. Bałam się troszkę, jak będę się później czuła, bo chociaż nie mam epilepsji i nie jestem w ciąży, kiepsko znoszę intensywne stroboskopy i muszę po prostu zamykać oczy. Jeśli zaś chodzi o muzykę, wcale nie była aż tak głośna, za to piekielnie dobra (tak, mówię to mimo to, że to zupełnie nie moje klimaty).

1654692_10152851784595816_6151696154232080936_o

Fot. Tomasz Żurek / wteatrw.pl

Historia rozpoczyna się, gdy trójka bohaterów włamuje się nocą do swojego starego liceum w rocznicę zdania matury. Jeden z nich proponuje pozostałym zażycie narkotyku, po którym wszyscy dobrze się bawią. Tylko przez chwilę, bo zaraz dopadają ich cienie przeszłości, niewyjaśnione sprawy, gorzkie wspomnienia tylko na chwilę przeplatane tymi radosnymi i niespełnione marzenia. Okazuje się, że w młodości mieli jeszcze jednego przyjaciela i świetnie prosperujący buntowniczy, rockowy zespół – Radio Armageddon.

10411031_10152851784460816_8840173122637155651_n

Fot. Tomasz Żurek / wteatrw.pl

Kim jest Cyprian? Postać zupełnie odrealniona, dziwna. Znika w niewyjaśnionych okolicznościach, by już nigdy nie wrócić, a każdy z trójki pozostałych ma zupełnie inne wspomnienia z nim związane i każdy opisuje go zupełnie inaczej, przez co ten wątek jest zupełnie zamglony i zmusza do refleksji.

Jeśli chodzi o aktorów, zespół Teatru Współczesnego zawsze uważałam za jeden z najlepszych w kraju. Są przejmujący i prawdziwi do bólu. Idealnym dopełnieniem były zespoły Kultura Upadła, People of the Haze (dla tych dwóch szczególne brawa, sprawili, że polubiłam jeszcze bardziej ten rodzaj muzyki) i Evidence Based Machine (też świetni, ale ciut za mocno grają na mój gust – innym na pewno się spodobają!).

10801469_10152851784435816_7213335146171086607_n

Fot. Tomasz Żurek / wteatrw.pl

Według mnie jest to najlepszy spektakl, jaki kiedykolwiek miałam okazję oglądać w tym teatrze, dlatego przeogromny szacunek dla całego zespołu. Zapraszam młodszych i starszych, każdy znajdzie coś dla siebie (dobrą rekomendacją jest stwierdzenie mojej mamy, że sama poczuła się jak w liceum?).

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.