Ratunku! Nie czuję świąt!

No, nie do końca ja, ale wydaje mi się, że część z was ma z tym problem. Gdy kilka dni temu publikowałam vloga o tym, jak spędzam moją Wigilię, otrzymałam mnóstwo komentarzy i wiadomości z dokładnymi opisami waszych wigilijnych wieczorów, ale niestety były tam też głosy, że bez śniegu święta to nie święta lub że atmosferę zniszczyli wam rodzice uświadamiając was co do Świętego Mikołaja.

Ponieważ ja sama jestem jak taka nakręcana świąteczna pozytywka, która odpowiednio nakręcona zaczyna grać odpowiednią melodię, z poczuciem świątecznej atmosfery nie mam w ogóle problemu. Oczywiście, w tym roku jest mi trochę trudniej, bo to będą pierwsze święta bez bardzo ważnej dla mnie osoby, ale żyć z tym niestety trzeba dalej. Brak śniegu absolutnie mi nie przeszkadza – dla mnie mógłby nie istnieć w ogóle. Jeśli tylko będę mogła jeździć na łyżwach, moje życie nic by nie straciło. Postanowiłam was troszeczkę świąteczną atmosferą zarazić i dać wam kilka porad, jak wkręcić się w święta.

fireplace-558985_1280

Zaangażuj się w przygotowania

Może to brzmi banalnie, ale to jest chyba najlepszy sposób. Jeśli całą rodziną zasiadamy do Wigilii, miło jest gdy cała rodzina ten posiłek przygotowuje. I nie tylko posiłek, bo trzeba przecież jeszcze zetrzeć kurze, zmyć podłogi i ogarnąć bałagan, jaki zbierał się w domu od Wielkanocy, a potem pięknie dom przystroić, by ktoś, kto nagle przenosi się w czasie wprost do naszego salonu nie musiał pytać, jaki dziś mamy dzień.

Wiem, że zaangażowanie się bywa trudne, zwłaszcza dla tych, którzy swojej rodziny nie lubią, ale pamiętajmy, że święta to czas wyjątkowy i można zacisnąć zęby, uśmiechając się do dawno niewidzianej ciotki. Nawet jeśli wciąż wypytuje cię o studia, chłopaka, męża, dziecko i przyszłą lub przeszłą karierę zawodową. Nawet wtedy, zapewniam!

Zaśpiewaj choć jedną świąteczną piosenkę

Choćbyście nie wiem jak głupio mieli wtedy brzmieć – spróbujcie. „All I want for Christmas is you” albo „Jingle Bells” to nie są obciachowe przyśpiewki, lecz kultowe grudniowe pozycje obowiązkowe na playliście. Jeśli nie lubisz – twoja strata, ale się nie dziw, że gubisz klimat. To nic, że fałszujesz, masz chore gardło albo wydaje ci się, że sąsiedzi mają cię dość. Jeśli mają – brakuje im klimatu. Jeśli klimat mają, to zaśpiewają razem z tobą.

Zawiń się w koc, wypij kakao i obejrzyj Kevina

Wiem, że znasz ten film na pamięć. Ja też. Oglądałam go w każde święta i każdego sylwestra prawdopodobnie przez ostatnie dziesięć lat, ale i tak mam ochotę na więcej. Zamknij dziubek, przecież wiem, że włamywaczy i tak złapią a Kevin będzie żył długo i szczęśliwie ze swoją ponadprogramowo ogromną rodziną (swoją drogą, patrz punkt pierwszy – miał dość rodziny i co się stało?!). Dodatkowo koce mają zwyczaj ocieplania atmosfery, a kiedy można mówić o cieplejszej atmosferze niż w Boże Narodzenie?

cookie-547636_1280

Zrób prezent sobie i innym

Lepiej jest dawać niż brać, wiem przecież. Dlatego jeśli jeszcze nie masz pomysłu na prezent, to szoruj tu, tutaj albo tutaj i zobacz, co chcesz sprezentować bliskim. Nie zapomnij o sobie – nie wykluczone, że dostaniesz jeszcze kilka innych prezentów, ale prawdopodobnie do świąt nie wytrzymasz i będziesz wszystkim marudził, że na pewno dostaniesz same skarpetki i ty już chcesz prezenty, a nie po kolacji wigilijnej i w ogóle jakie te święta są beznadziejne. Niech ten twój prezent dla samego siebie będzie zabezpieczeniem, że przynajmniej jeden z prezentów będzie trafiony (ale w święta nie chodzi o prezenty, gamoniu).


Mogłabym właściwie na tym etapie moje wielce odkrywcze rady zakończyć, ale teraz wpadła mi do głowy jeszcze jedna, właściwie idealna na podsumowanie powyższych czterech. Mianowicie:

Zluzuj portki!

Ja wiem, że trzeba zrobić jedzenie, posprzątać i kupić prezenty, a przy okazji wystać swoje w piekielnych kolejkach w centrach handlowych, ale niech takie przyziemne drobiazgi nie psują ci atmosfery! Atmosferę mają tworzyć ludzie, a nie śnieg, czy Święty Mikołaj, więc wyluzuj i daj się innym nacieszyć twoim towarzystwem. Nawet jeśli oznacza gradobicie pytań i uwag – helou, to wciąż twoja rodzina, którą przecież w gruncie rzeczy bardzo kochasz, więc w czym problem?

Przesyłam buziaki i ściski z Blogowigilii – mam nadzieję, że znaleźliście równie konstruktywny sposób spędzania przedświątecznego czasu, co ja :)

 

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Yunau

    Nie może być tak źle…mimo że nie rozumiem rozstawiania wszędzie świątecznych rzeczy żeby nie było widać czy to szafa czy ściana, oraz robienia mnóstwa potraw których i tak się do końca nie zje, bo jest ich tak dużo. Prezenty…no, to w końcu prezenty ;) Miło je dostawać i dawać, chociaż ja mam niestety problemy z tym drugim ^-^’ Nigdy nie wiem co kupić, czy się w ogóle opłaca(przecież moja mama i bez prezentu wie że ją kocham). Spędzanie świąt z bliskimi…mam nadzieję że w tym roku na święta zobaczę się z dziadkami, a resztę spędzę przy stole z rodzicami. Byłoby idealnie, gdyby spadł śnieg o czym sama wspomniałaś ;) bo tak naprawdę u nas na święta nigdy nie ma śniegu, a jak już jest, to tyle co nic ;-;
    Pozdrawiam i Wesołych Świąt ;3