Recenzja „Pitbull – Nowe porządki”

Na samym początku pragnę zaznaczyć, że mieliśmy wybrać się na kompletnie inny film. Mieliśmy zobaczyć Deadpoola, jednak ja fanką Marvela nie jestem, a „Pitbull – Nowe porządki” zaczynał się zaledwie pięć minut później. Namówiłam w związku z tym Tomka, kupiliśmy bilety i zasiedliśmy w sali kinowej.

0004JT5B72OACXMB-C322

Niedawno przeczytałam obie części „Złych psów” Patryka Vegi (wyd. Otwarte) i byłam bardzo ciekawa, czy film utrzyma podobny klimat. Bo czytało mi się bardzo dobrze opowieści policjantów o ich pracy, nie ukrywam, że miałam ochotę na więcej. Okazało się, że film to tak naprawdę ekranizacja jednej z nich (zakładam, że tej nowszej – czytałam je jedna po drugiej i ich akcja nieco zlała mi się w jedno), więc miałam w głowie trochę spoilerów.

„Pitbull – Nowe porządki” to brutalny film o policyjnych realiach. Nie brakuje w nim scen, przy których miałam ochotę odwrócić głowę i nie patrzeć. Morderstwa, haracze, wymuszenia – takie przestępstwa są na porządku dziennym. No i z drugiej strony mamy oczywiście policjanta (w tej roli zupełnie do siebie niepodobny Piotr Stramowski). To typ takiego stereotypowego mężczyzny chama, jednocześnie przystojnego, na którego każda kobieta leci.

pitbull - nowe porządki

Bardzo miło było mi też oglądać na ekranie Bogusława Lindę. Niby gangster, a jednak jego przeszłość budzi ogromne współczucie. Napad na jego syna zdeterminował wszystkie jego późniejsze działania. Miałam wrażenie podczas oglądania filmu, że zaczynam mu współczuć (ale nie martwcie się, tylko jemu, bo cała reszta to bezwzględne chłopy).

Na uznanie zasługuje także Agnieszka Dygant w roli Kury. Nie pamiętam, czy widziałam ją w innej roli niż normalne, słodkie kobietki w serialach, a tu okazuje się, że ma talent i to niesamowity. Kura to rola prawie niema, tymczasem Dygant wyraża więcej niż tysiąc słów samym szaleńczym spojrzeniem i mimiką. Wiemy o niej tyle, na ile nam pozwolą – robi pewne rzeczy, bardzo straszne rzeczy, ale nie do końca wiemy, co nią kierowało.

0004ZC0KQ1WITOVE-C322-F4

Jeśli jeszcze nie wiecie, co zrobić w wolne, środowe popołudnie, wybierzcie się do kina. Cinema City oferuje bilet za 14 zł, w poniedziałki możecie skorzystać z promocji Multikina. Ze swojej strony Pitbulla polecam, bo to kawał dobrego, polskiego kina, pełny kultowych tekstów i świetnego humoru i dozy brutalności.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Yunau

    Nie musisz znać marvela żeby obejrzeć deadpoola, z ostatnimi filmami nie ma on kompletnie nic wspólnego i jest to osobna historia. Film był przezabawny i zajebistość wylewała się z ekranu, więc radzę czym prędzej się wrócić i obejrzeć również jego :3
    A patrząc po opisie Pitbulla, odnoszę wrażenie że z dwóch brutalnych filmów, wybrałaś ten nieśmieszny :p No cóż, jak wolisz poważniejsze to spoko, ale ja naprawdę świetnie się bawiłam na Deadpoolu i nie żałuję żadnej sekundy spędzonej na oglądaniu go :3

    • To nie chodzi o to, że ja nie znam Marvela, tylko o to, że go nie lubię. Nie lubię stylistyki, nudzi mnie fabuła, bohaterowie. To zupełnie nie mój klimat i na filmach z tymi bohaterami nudzę się jak mops.