„Rodzina Kerwoodów” – bo z rodziną najlepiej wyglądasz na zdjęciu

Miałam wczoraj wieczorem okazję oglądać spektakl „Rodzina Kerwoodów” we wrocławskim Teatrze Komedia (swoją drogą, pozdrawiam moje widzki, które do nas podeszły w foyer) i przyznam, że do tej pory uwielbiałam spektakle TEGO właśnie teatru (pamiętacie „Z Twoją córką? Nigdy!„?), ale nie wiedziałam, że mogę pokochać je jeszcze bardziej.

Wyobraźcie sobie sytuację, w której właśnie wraz z małżonkiem czekacie na pracownika agencji adopcyjnej, od którego zależy, czy wasze największe marzenie o posiadaniu dziecka się spełni, czy nie. I wszystko jest w jak najlepszym porządku, do momentu, w którym w waszym salonie pojawiają się bracia twojego męża, przy czym jeden oświadcza, że przemycił znaczną ilość papierosów i brandy z Francji, a drugi kradnie ciało z prosektorium, w którym pracował i postanawia je zakopać w ogródku, by obniżyć wartość domu, który właśnie chcecie kupić. Brzmi jak sielanka, prawda?

602396_469583456456450_1096193303_n

Krzysztof Grębski, Łukasz Płoszajski, Edwin Petrykat // fot. Wrocławski Teatr Komedia

 

Uwielbiam spektakle, w których z każdą sekundą sytuacja gmatwa się coraz bardziej. Ten do nich jak najbardziej należy. Nagle pojawiają się nielegalni imigranci powiązani dziwnymi kontaktami z mafią, worek z pociętym na kawałki trupem raz znika, a raz się pojawia. Jeśli dodać do tego obcych, zupełnie nieświadomych niczego ludzi, przed którymi trzeba wszystko ukryć, rodzi nam się wspaniała komedia sytuacyjna, w której kluczowe staje się zaryglowanie drzwi lub niewstawanie z kanapy za wszelką cenę.

Przedstawienie ma jedną przerwę i uważam, że jest ona trafiona idealnie w punkt. Po pierwsze dlatego, że w pierwszej części akcja się zawiązuje i dąży do pewnego punktu kulminacyjnego, który następuje tuż przed tym, jak opada kurtyna. Po drugie dlatego, że akt I obfituje w wybuchy śmiechu i najzwyczajniej w świecie człowiek musi złapać oddech, odpocząć przed kolejnymi napadami wesołości w akcie II.

Krzysztof Grębski // fot. Wrocławski Teatr Komedia

Krzysztof Grębski // fot. Wrocławski Teatr Komedia

Jeśli chodzi o obsadę, wielkie ukłony dla wszystkich. W obsadzaniu ról nie ma przypadkowości, każdy jest dopasowany do swojej postaci w stu procentach. Jerzy Mularczyk jako Dick pojawia się w najlepszych momentach, tym sztywniejszym wskazując, gdzie dokładnie powinni się zaśmiać (choć to już musi być sytuacja skrajna – nie da się nie śmiać samemu z siebie!), tym bardziej rozbawionym funduje drugą falę rozbawienia tuż po tym, jak złapią oddech. W duecie z Krzysztofem Grębskim (którego znam jeszcze z cosobotnich wycieczek do Teatru Lalek i ról w „Dr Doolittle”, czy chociażby „Szefczyku Dratewce”, a reszta może go kojarzyć z roli Higienistki w serialu „Włatcy Móch”), czyli Harrym, wypadają rewelacyjnie, uzupełniają się i traktują na scenie po partnersku, jak powinni się traktować bracia, których grają.

Małgorzata Kałuzińska, Łukasz Płoszajski, Jerzy Mularczyk // fot. Wrocławski Teatr Komedia

Małgorzata Kałuzińska, Łukasz Płoszajski, Jerzy Mularczyk // fot. Wrocławski Teatr Komedia

Małżeństwo Kerwoodów w wykonaniu Małgorzaty Kałuzińskiej i Łukasza Płoszajskiego jest wręcz idealne – poukładane, zgodne i zupełnie nieprzygotowane na niespodzianki, które czekają na nich w spektaklu. Czasami aż ich szkoda, ale mój egoizm wygrywa, wolę się pośmiać :) Swoją drogą, Panie Łukaszu – omdlenie pierwsza klasa, proszę częściej.

Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, czy warto kupić bilet, stwierdzę, że albo nie umie czytać, albo bardzo mi nie ufa. Jeśli się pospieszycie, może dorwiecie coś jeszcze na wieczorny spektakl dziś (6.02.2015, godzina 20:00) lub rozejrzycie się za kolejnymi spektaklami w repertuarze. Spokojnie, one co jakiś czas wracają, ale nie ma co zwlekać – terapia śmiechem jest najlepsza na wszelkie dolegliwości, zwłaszcza, gdy za oknem tak zimno i szaro.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • SasankaGaming

    Także byłam na tym spektaklu , był świetny ! Uśmiałam się jak nigdy.Chyba zacznę chodzić do niego częściej :D

    • SasankaGaming

      A receznzja sama w sobie opisuje wszystko co się tam zdarzyło ,polecam :)