Rozważna i zakręcona – Mamy2Mamy [RECENZJA]

Nowa francuska produkcja, która od kilku miesięcy gości w kinach na świecie, a od trzech dni w kinach w Polsce. Komedia o matce i córce? Musiałam się wybrać. Oczywiście z moją rodzicielką. I małym męskim dodatkiem w postaci rodziciela i mojego Małża :D

Rozważna, spokojna, zrównoważona – opis idealnej matki, prawda? Roztrzepana, nierozsądna, szukająca kłopotów – córka jak się patrzy? Tylko, że… nie. „Mamy2mamy” stawia do góry nogami obraz idealnej relacji matki z córką i cała siła tej komedii opiera się właśnie na tym, co prawie pięćdziesięcioletnia kobieta potrafi szalonego w swoim życiu nawywijać i jak bardzo utrudnić życie córce, która nie do końca rozumie jej młodzieńcze zapędy.

Mado jest 47-letnią mamą Avril. Mało tego, mieszka z nią w jednym mieszkaniu (należącym oczywiście do… córki) i to w dodatku pod jednym dachem z jej wybrankiem. Gdy dowiaduje się o ciąży córki jest wręcz rozczarowana i sugeruje aborcję (choć warto wspomnieć, że berbeć jest chciany i wyczekiwany), a jakiś czas później dowiaduje się, że sama zaszła w ciążę. Wstyd, prawda?

Film ogląda się z ogromną przyjemnością, głównie ze względu na postać Mado odgrywaną przez Juliette Binoche. Z jednej strony jest to po prostu świetnie napisana bohaterka – ma w sobie coś młodzieżowego, sprawiającego, że mówimy sobie „hej, chcę mieć taką mamę” (choć ja po części taką mam ;D) i „matko, ile z nią problemów” jednocześnie. Taki mały dysonans jest wręcz rewelacyjnym motorem napędowym całej akcji. Z drugiej strony, Juliette jest po prostu fenomenalnie przeurocza w swojej roli i przyjemnie się na nią patrzy.

„Mamy2mamy” to nie jest zdecydowanie kino najwyższych lotów. Podobne motywy pojawiały się w innych produkcjach, a poza tym – z założenia film ma być lekką, przyjemną komedią do oglądania w długie zimowe wieczory lub rodzinne kinowe wyjścia. Tę funkcję spełnia doskonale, niejednokrotnie powodując u nas wybuchy śmiechu.

Co ważne, film trwa tylko 96 minut, co według mnie jest czasem idealnym. Niektóre momenty już teraz wydawały się niepotrzebne, bo nieco za bardzo spowalniały akcję – 90 minut spokojnie by wystarczyło, ale te chwile były na tyle rzadkie, że prawie się ich nie zauważa.

Jeśli chcecie zabrać swoje mamy na spóźniony Dzień Matki do kina – ten film jest dla was!

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.