Słodka prokrastynacja

Łohoho, szalejesz Blogo! Tak wcześnie notkę pisać? Kto to widział? Wiem, że nie mogliście się doczekać i tłumnie tu zaglądaliście w poszukiwaniu nowego wpisu, a niestety musieliście obejść się smakiem. Lecz oto jest, nowy, świezy i pachnący.

Opracowałam dzisiaj wzór na współczynnik prokrastynacji. Jest on wprost proporcjonalny do ilości zadań do wykonania i odwrotnie proporcjonalny do wolnego czasu. Zapytacie pewnie, skąd ten dalece posunięty pesymizm w tym równaniu? Stąd, że mając do dyspozycji cały weekend i cały poniedziałek, byłam w stanie zabrać się za naprawdę niewiele rzeczy, a szczyt mojej prokrastynacji przypadł właśnie na dzień dzisiejszy, kiedy to nawet nie miałam motywacji, by dla was coś napisać. Wstyd, Blogo, wstyd.

Kiedy ma się do zrobienia coś takiego jak prezentacja na ustny egzamin z języka polskiego, nawet oglądanie Jestem Jaki Jestem na YouTube jest ciekawsze od odpalenia Worda i pisania, prawda?

Dziś proszę was tylko o mocne trzymanie kciuków za mnie, żebym pokonała prokrastynację i ruszyła tyłek. Tymczasem zajrzyjcie na YouTube w poszukiwaniu nowego DailyVloga ;)

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.