Studiuję bezpieczeństwo żywności – czy warto?

Pytanie o mój kierunek studiów przewija się właściwie od momentu, gdy te studia rozpoczęłam, jednak nie czułam się do końca kompetentna, by na nie odpowiadać. Dziś mówię „Studiuję bezpieczeństwo żywności i uważam, że warto”.

W ogóle moja studencka droga była bardzo kręta. Chciałam na lekarski, ale po drodze mi się odwidziało i poszłam na biotechnologię, ale z kolei klimat uczelni do mnie totalnie nie przemawiał i wybrałam kosmetologię, by przejąć rodzinny biznes i go kiedyś poprowadzić. Tylko, że… blog i kanał na YouTube był dla mnie na tyle ważny, że po zapoznaniu się z planem zajęć na uczelni i uświadomieniu sobie, że tak długie okienka uniemożliwią mi powrót do domu i pracę w sieci stwierdziłam, że to uczelnia jest dla mnie – nie na odwrót. Odnalazłam szybko trzecią turę rekrutacji, zapisałam się na kierunek brzmiący najbardziej sensownie (bezpieczeństwo żywności właśnie) i poszłam z nadzieją, że jakoś to będzie.

Pierwsze, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że była to dobra decyzja, to sama uczelnia. Od początku miało się wrażenie, że nikt nam nie chce krzywdy zrobić, a jedynie porządnie nauczyć. Wykładowcy to ludzie z pasją, którzy z zaangażowaniem wprowadzali nas w tajniki dziedzin, którymi się zajmowali, ale pierwszym semestr jest zawsze bardzo ogólny – przedmioty typu chemia, fizyka, matematyka… pojawiają się wszędzie i nie mówią o kierunku nic. Wciąż nie wiedziałam, czym będę się zajmować.

Potem przyszedł semestr drugi i właściwie kontynuacja przedmiotów ogólnych – biochemia, genetyka, statystyka. Zaczęliśmy już delikatnie iść w stronę pewnej specjalizacji, niektórzy na tym etapie się rozczarowali. Mieliśmy zajęcia na polach uprawnych, tymczasem każdy myślał, że będzie tu chodzić o jakość produktów spożywczych i układanie diet dla ludzi. Po drugim semestrze chyba jeszcze bardziej nie wiedziałam, czym będę się zajmować.


→ Zobacz także: RECENZJA „Piękna i Bestia”


Aż przyszedł semestr trzeci, który mam już za sobą (jestem w trakcie semestru czwartego). Tutaj wciąż królowały przedmioty ogólne, ale specjalizacja się zawężała. Oprócz mikrobiologii czy fizjologii zwierząt uczyliśmy się podstaw produkcji zwierzęcej, a gdy teraz zaczęliśmy zajmować się żywieniem zwierząt, monitorowaniem stanu zdrowia zwierząt w stadach, zagospodarowaniem produktów ubocznych produkcji roślinnej i zwierzęcej, prowadzący uświadomili nam jak szeroko należy patrzeć na jakość żywności i zapewnienie jej bezpieczeństwa.

Gdy zagłębimy się w temat okazuje się, że „bezpieczeństwo żywności” to termin dużo szerszy niż wydaje się na początku. Zanim coś zjemy, dany produkt przechodzi długą drogę od pola uprawnego do naszego stołu, czasem również zagląda po drodze do obory czy chlewu i na każdym z tych etapów coś może pójść nie tak. Rolnik przeprowadzi w zły sposób opryski i nie zachowa okresu karencji – produkt nie nada się do przetwórstwa lub po prostu rośliny zjedzą szkodniki. Zwierzę będzie źle żywione i nie zapewni mu się dobrostanu? Produkt będzie do wyrzucenia, a nie do przetworzenia. Niewłaściwa higiena w zakładach przetwórczych? Inwazja mikroflory. Złe opakowania? Pytania i problemy można mnożyć, a studia mają przygotować nas do radzenia sobie z każdym z nich.

Dlatego też zaczynaliśmy od ogółu i przechodzimy do coraz większych szczegółów. Kierunek ten jest bardzo specyficzny, balansuje na granicy rolnictwa, zootechniki i żywienia człowieka, a zatrudnienie można znaleźć w wielu miejscach – nie tylko w instytucjach zajmujących się kontrolą jakości i laboratoriach, ale także w zakładach produkcyjnych czy gospodarstwach i fermach. W dodatku należy też pamiętać, że I stopień studiów daje wykształcenie raczej ogólne w dziedzinie – dopiero II stopień to specjalizacja i od tego stopnia też zależy, w jaką stronę pójdziecie.

Może chcecie badać surowiec mleczny i sprawdzać jego przydatność do przeobu? A może marzy wam się produkcja jogurtów, alkoholu i zajmiecie się mikrobiologiczną stroną tych procesów? Albo jeszcze z innej strony – zostaniecie specjalistami od żywienia zwierząt i wasze mieszanki dadzą najlepsze wyniki produkcyjne?

Jedno jest pewne, nie należy zniechęcać się zbyt szybko, a z każdym kolejnym semestrem będziecie odkrywać nowe możliwości rozwoju w różnych dziedzinach. Od was zależy, czy z tych możliwości skorzystacie czy pójdziecie zupełnie inną drogą.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.