Święta właściciela kota

Mam trzy mruczki w domu, co wywraca moje życie do góry nogami. Już nawet święta nie są takie same, gdy kochane stadko pałęta się pod nogami i tylko rozgląda się, co by tu nabroić, co zrzucić, co zjeść, a co przewrócić. Nie miejmy złudzeń – właściciel kota ma przed sobą trudny okres, bo w domu tyle pokus, ale dam wam kilka rad, jak zapobiec świąteczno-kociej katastrofie.

Choinka jest dla słabych

Choinka to już legendarna wręcz kocia zabawka. Nie od dziś wiadomo, że mruczki uwielbiają się na nią wspinać, szturchać bombki, szarpać łańcuchy, podgryzać kabelki i lampki, a na domiar złego, przewrócenie jej staje się świątecznym wyzwaniem każdego miauczącego przyjaciela. Gdy już w końcu mu się to uda, z miną tryumfatora oświadcza, że jest niewinny, bo to bombki go sprowokowały i stanowczo domaga się dodatkowej porcji obiadu, w zamian za wyzwolenie rodziny z drzewkowego problemu. Swoją drogą, wasze koty też wam mówią, że drzewo w domu to nienaturalny twór. Tak, moja choinka w tym roku stoi na dworze.

christmas-255150_1280

Pilnuj jedzenia

Pieczesz pierniczki? Szynki? Mięsa? Gotujesz pierogi? Twój mruczek oblizuje się na samą myśl. Przyzwyczaj się do tego, że nie ma kryjówek idealnych – jedzenie twój kot wywęszy wszędzie, a jeśli jest jeszcze na tyle sprytny, że potrafi sobie sam otwierać drzwi, wtedy masz naprawdę ogromnego pecha. Kiedy coś musi przestygnąć, a coś musi się rozmrozić, jedynym wyjściem jest przygotowanie oddzielnego pokoju, gdzie te magiczne rzeczy mają się dziać. I najlepiej pokój, który będzie można zamknąć na klucz. Inaczej najedzony w święta będzie tylko twój kot.

Schowaj prezenty

Nie, nie dlatego, że ci, którzy mają je dostać mogą się do nich dorwać i przedwcześnie rozpakować. Obawiam się, że dlatego, że mogliby zupełnie nieświadomie zobaczyć, jak ich paczuszki są właśnie obdrapywane ze wstążek i papieru przez mruczących kolegów. W końcu nie od dziś wiadomo, że koty czytać nie potrafią, a prezenty uwielbiają i nie robi im różnicy, ile prezentów odpakują zanim trafią na ten swój. Hej, wspomniałam już, że prezent dla kota pod choinką (której w domu nie ma, pamiętajcie!) jest obowiązkowy? Inaczej kilka godzin później będziesz musiał słuchać wyrzutów, bo…

baked-20889_1280

I tak masz przerąbane, gdy kot przemówi

Tak, tak! Nie łudź się, że wszystkie twoje wybory wychowawcze w ciągu roku zostały zaakceptowane! To, że kot odwrócił się od ciebie wypinając pośladki wcale nie znaczy, że rozumie i zgadza się z twoimi decyzjami, co to to nie. Dlatego przygotuj się na serię wyrzutów i pretensji ze strony kociaka, który na pewno wygarnie ci, że mleko, które mu podajesz nie powinno być w temperaturze pokojowej, a lekko schłodzone, a ta karma z tuńczyka pachnie łososiem, a nie tuńczykiem. To w lepszej wersji, bo w gorszej kot może ci oświadczyć, że możesz mu szukać nowej karmy, bo tego śmierdzącego syfu nie tknie.


Nie martw się, święta z kotem to jeszcze nie koniec świata! Taki mruczek może być naprawdę kochany, gdy zastąpi ci kocyk, skarpetki i poduszkę w chłodne, świąteczne wieczory, a potem przyjdzie się przytulić na dobranoc. Nie bezinteresownie, ale zawsze możesz udawać, że nie wiesz o co mu chodzi, prawda?

PS Proszę was bardzo o wypełnienie ANKIETY podsumowującej działalność bloga w 2014 roku. Pomoże mi to w dalszym rozwoju – obiecuję przygotować ładne podsumowanie :)

 

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.

  • Yunau

    „To w lepszej wersji, bo w gorszej kot może ci oświadczyć, że możesz mu szukać nowej karmy, bo tego śmierdzącego syfu nie tknie.” – obawiam się, że mój pies właśnie to powie ._.

  • Vero nike

    Widzę, że też masz kota na punkcie kota – to zupełnie tak, jak ja i moi rodzice. Pamiętam, jak moja wyjątkowo psotna kotka rok temu przewróciła naszą choinkę (którą notabene stroiłam sama w trzy godziny, ponieważ wszystkie lampki i łańcuchy poplątały się w transporcie ze strychu), a na domiar złego pokosztowała każdej z dwunastu potraw. W pewnym sensie tradycji stało się zadość, bo wszystkiego spróbowała, ale z drugiej strony musieliśmy się zadowolić robionymi na szybko daniami :) Bez niej jednak byłoby mi cholernie nudno. Kot to takie nasze mruczące szczęście. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby jej zabrakło (odpukać!).