Tasiemiec na odchudzanie – poznaj zagrożenie

Tasiemiec na odchudzanie? Do niedawna myślałam, że to żart scenarzystów paradokumentów. Dopiero post w jednej z grup na Facebooku uświadomił mi, że ludzie poważnie wpadli na taki głupi pomysł.

Tasiemiec na odchudzanie

Tabletki z główką tasiemca można kupić przez internet i wcale nie trzeba długo ich szukać. Ceny mają niebotyczne. Pigułka zawiera w sobie główkę tasiemca, która po połknięciu zagnieżdża się w naszych jelitach, gdzie rośnie i pasożytuje. W idealnym świecie, przyjaciel tasiemiec zjada to, co zjadamy my. On szczęśliwy, a my nie tyjemy. W praktyce jednak…

Tak wygląda to, co wam w jelitach urośnie. Zainteresowani? // źródło: Wikipedia

Fałszywy przyjaciel

Nie ma nic bez skutków ubocznych. Przede wszystkim, jemy żeby żyć. Jeśli nie wchłaniamy żadnych substancji odżywczych z jedzenia, nie możemy poprawnie funkcjonować, a potem już całą kaskadą sypią się na nas różne schorzenia. Lawinowo. Zaczyna być coraz gorzej i coraz gorzej. A jak źle?

Dolegliwości trawienne – biegunki, nudności, wymioty, co za tym idzie odwodnienie. Początki wyniszczenia organizmu, powodujące kolejne dolegliwości.

Anemia – czyli zaburzenia ilości hemoglobiny w krwinkach. Może mieć poważne konsekwencje – hemoglobina uczestniczy w transporcie tlenu, więc jej brak jest szczególnie niebezpieczny dla narządów szczególnie wrażliwych na niedotlenienie (mózgu i serca). Zaczynacie się szybko męczyć, jesteście ospali, wypadają wam włosy, paznokcie się łamią, zaczynacie powoli się sypać jak Voldemort w ostatnim Harrym Potterze.

Awitaminoza – schorzenie, które spowodowane jest niedoborami witamin w organizmie. W zależności od rodzaju witaminy, powoduje kolejne schorzenia. Na pewno choć raz słyszeliście o skutkach niedoboru pewnych witamin – kurza ślepota, zaburzenia krzepliwości krwi, szkorbut, krzywica… Mam wymieniać dalej?

Osoby, które aplikują sobie tasiemca są z reguły na wiecznej diecie i jedzą zbyt mało. Powoduje to, że pasożyt nie tylko zjada to, co spożywamy, ale gdy przestanie mu to wystarczać, zaczynają zjadać żywiciela. A taki stworek potrafi urosnąć nawet do 10m długości, więc ma czym wchłaniać.


→ Zobacz także: Naukowe spojrzenie na jedzenie. Jemy oczami bardziej niż myślisz!


A wiesz co łykasz?

Tasiemiec na odchudzanie, który połykasz w tabletkach pochodzi najczęściej z Chin. Nie znasz producenta, nie wiesz, skąd pasożyt pochodził, jakie zwierzę było jego żywicielem pośrednim, a co najważniejsze – czy na pewno jest to tasiemiec nieuzbrojony, na którym tak bardzo wam zależało? Co zrobicie, jeśli tasiemiec wcale nie będzie chciał siedzieć w waszych jelitkach i powędruje sobie do oczu, mózgu…? Zdarzały się i takie przypadki. Pomyślcie też, jak się tego pozbyć? Nie wystarczy łyknąć jedną tabletkę i po sprawie – zwalczanie tasiemczyc może być długotrwałe, uciążliwe i przede wszystkim musi być doprowadzone do końca. Gdy zostanie choć jedna główka, cóż, wszystko zaczyna się od nowa.

Nie ma drogi na skróty

Powtarzają wam to w kółko i do znudzenia, ale innej prawdy nie ma. Nie ma dróg na skróty i żaden tasiemiec na odchudzanie wam nie pomoże. Tak samo, jak nie pomogą wam głodówki i wyniszczające treningi. Racjonalne myślenie powinno być waszym priorytetem (zresztą nie tylko w kwestii odchudzania). Pamiętajcie – życie i zdrowie macie jedno, nad sylwetką zawsze można popracować (a i jest ona elementem dobrego zdrowia, więc warto!). Sięgnijcie więc po trochę rozsądku.

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.