Test na żywo wiosennych nowości Essence

Całkiem niespodziewanie przedwczoraj otrzymałam paczuszkę z wiosennymi nowościami z firmy Essence. Jak wiecie, za produktami tej firmy wręcz szaleję, bo są niesamowicie ciekawe, kolorowe, ładne, a przy okazji tanie, bardzo się ucieszyłam i postanowiłam zupełnie nieplanowanie zrobić wam test na żywo tego, co znalazłam w paczce. Przypominam, że Essence gości na moim blogu po raz drugi.

Essence Long Lasting Lipstick nr 01, 03

pomadki

Trwałe pomadki w kolorach dopasowanych do błyszczyków. Idealnie podbijają ich kolory, a samodzielnie nadają ciekawy kolor ustom. Nie wysuszają ust, mam wrażenie, że delikatnie je nawilżają, co jest szczególnie ważne przy moich ostatnio ciągle spierzchniętych ustach – nawet one wyglądają z tymi pomadkami ładnie. Kolor 01 co prawda bardziej się nadaje na lato i makijaż pod tytułem „dopiero wyszłam z basenu”, ale na wiosnę też będą ok.

Essence XXL nude lipgloss nr 01, 03

blyszcz01

blyszcz02

Czaiłam się na nie dość długo i się nie zawiodłam. Piękne, nowe, wiosenne kolory, bardzo delikatne, jak na błyszczyk przystało. Kleją się, ale nie na tyle by posklejać wszystkie włosy, czy też tworzyć załamania i fałdki, jak to niektóre mają w zwyczaju. Pachną bardzo neutralnie, co według mnie jest dużym plusem.

Essence lakier do paznokci The gel nr 01, 16, 40

thegel01

thegel2

Bardzo błyszczące lakiery do paznokci imitujące paznokcie żelowe. Dosyć gęste, szybko zastygają i momentami ciężko się z nimi pracuje. Druga warstwa bywa kłopotliwa do nałożenia, ale z drugiej strony raczej nie jest potrzebna, bo kryją bardzo dobrze. Upodobałam sobie zwłaszcza biały lakier – jest niesamowity, nietransparentny i w końcu spełnia moje marzenia o białych paznokciach.

Essence lakier do paznokci I <3 trends The pastels nr 01, 03

pastels

Pastelowe lakiery do paznokci w wiosennych kolorach. Nie są tak gęste jak ich poprzedniki z serii ‚The gel”, łatwo się z nimi pracuje i mają średniej wielkości pędzelek. Powiedzmy, nie jest on na jedno pociągnięcie, ale dwoma spokojnie możemy omieść całą płytkę. Raczej nie smużą i dość szybko schną.

Essence maskara Lash Princess

maskara

Przeraziła mnie na początku jej szczoteczka, bo jest dość nietypowa, ale sama maskara mi się spodobała. Mocno obkleja rzęsy i trzeba nauczyć się nią posługiwać, by nie skleić ich wszystkich ze sobą, ale gdy już opanujemy tę sztukę możemy cieszyć się pięknie wydłużonymi rzęsami (prawie jak sztucznymi, bo to obiecuje nam producent). Co więcej, jest trwała. Wytrzymuje cały dzień bez żadnych wpadek.

Essence eyeliner easy2use

liner

Jedyne rozczarowanie w tej paczce. Bardzo napaliłam się na ten eyeliner, ponieważ najbardziej lubię pracować właśnie z tymi w pisaku, ale ten po namalowaniu jednej kreski wysechł zupełnie i swoją „moc” odzyskał dopiero pod wieczór. Wiem, że taki urok pisakowych eyelinerów, ale nigdy mi się nie zdarzyło, by wysiadały po jednej kresce. Po miesiącu – owszem, ale nigdy tak szybko. Możliwe, że to wada mojego egzemplarza, dlatego jeśli macie możliwość zakupienia go i przetestowania, dajcie znać.

Essence róż do policzków nr 90

roz

Przeuroczy. Jestem nim oczarowana. Jaśniutki, bardzo dziewczęcy, nadaje bardzo delikatny kolor, dzięki czemu jesteśmy na wiosnę jak te kwiatki na łące – świeże, ładne, młode i powabne :) Również długo się utrzymuje i raczej się nie ściera, ale to po prostu zaleta wszystkich róży do policzków z Essence. Ten kolor jest uosobieniem wiosny i właśnie dlatego warto go kupić.


To już wszystkie produkty. Test na żywo znajdziecie w filmie powyżej. Mam nadzieję, że mój przegląd nowości był dla was pomocny – dajcie znać, na co się zdecydowałyście :)

 

Autor: Blogodynka

Karolina Pikus. Blogerka i YouTuberka z zamiłowania. Uwielbia się śmiać, jeść czekoladę i oglądać filmy katastroficzne. Wzięła ślub w wieku 21 lat. Żałuje, że robi zawsze pięć brzuszków za mało.